sobota, 22 marca 2014

Zawieszam !

Ymm może tak. To jest zawieszenie nie bloga tylko moich pomysłów. Nie mam za bardzo pojęcia co zrobić z moją kochaną Nancy. Muszę zacząć zabierać ze sobą notes czy coś w tym stylu, ponieważ każdy świetny pomysł momentalnie wylatuję mi z głowy :/
Za to mam masę pomysłów na fanfiction z Niall'em który możecie znaleźć o tu > Klik < Jest to blog w postaci Dark ;) Mam nadzieje że on również przetrwa i że pomysły które się w nim znajdą was zadowolą. Tak więc jeśli ktoś chciałby przeczytać nowe opowiadanie po prostu wchodzi w link i czyta.

Nie powiem miłe komentarze bardzo mile wdziane ;))

Kocham was, do usłyszenia xx

sobota, 1 marca 2014

Zakazany Owoc cz.9

Delikatne wargi muskające moje. Takie pieszczoty ust przeradzające się w głębsze pocałunki. Dźwięk rozrywanych guzików, które jeden po drugim odpadały od mojej koszuli. Na brzuchu poczułam niepewne palce wędrujące coraz wyżej i wyżej...
Spojrzałam na niego, zatopiłam się w ciemnych oczach i pozwoliłam by dalej dotykał mojego ciała. Ściągnęłam z niego koszulkę a dłonią przejechałam po wyrzeźbionej klatce piersiowej. Czułam przyjemny i rytmiczny oddech na szyi, by po chwili znów doznać delikatnych dreszczy spowodowanych pocałunkami.

- Nancy.. Nancy. Obudź się.
- Tata? Co jest? Która godzina?
- Za sześć minut ósma, skarbie. - Nieśmiały uśmiech.
- Czemu budzisz mnie tak wcześnie?! - Nakryłam głowę kołdrą a tata ściągnął ją z powrotem. - Tatoo, ja chcę spać!
- Wybacz kochanie, ale dzisiaj już sobie raczej nie pośpisz. Jesteś mi potrzebna. - Jack ściągnął całą kołdrę i zwiniętą w kłębek rzucił jak najdalej ode mnie. Przeciągnęłam się i usiadłam obok taty, aby go zdenerwować strzyknęłam karkiem. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się sarkastycznie. Tata pokręcił głową i podszedł do mojej komody, w milczeniu przyglądał się zdjęciom z dzieciństwa oraz zmarłej żony.
- Nancy... - zaczerpnął powietrza i zaczął mówić dalej. - Wiem że nikt nie zastąpi ci mamy, ale...
- Przecież, polubiłam Kate a ona mnie. W czym problem? - Wstałam i przytuliłam się do ojca. - wiadomo, że drugiej takiej nie będzie, ale postaram się aby Kate była dla mnie jak prawdziwa matka a nie jak macocha. Z Zayn'em też się zaczęłam dogadywać... Nie masz się czym martwić.
- Wiem, wiem. Mam wspaniałą córkę. - Mój opiekun ucałował moje czoło.
- A w czym muszę Ci pomóc? - spojrzałam na niego.
- Jak wiesz zaręczyłem się już z Kate a tego lata planujemy ślub. Akurat w sierpniu... Tak zechciała Kate. Przepraszam...
Poczułam wielką gule w gardle, sierpień to dla mnie miesiąc cierpienia. Moja mama męczyła się z chorobą cały ten miesiąc, nie odstępowałam jej wtedy na krok mimo że byłam mała. Lekarze często prosili ojca abym wróciła z nim do domu i oszczędziła sobie bólu, nie mogłam, moja mama cierpiała a wiedziałam że gdy będę przy niej, będzie szczęśliwsza. Do oczu zaczęły napływać mi łzy. Wtuliłam się w tors taty i ukryłam w jego ramionach, przytulił mnie mocniej i zaczął gładzić po włosach. Trzymał mnie tak długo aż się nie "pozbierałam". Spojrzałam na niego z wymuszonym uśmiechem, ale pojedyncza łza kreśliła już strużkę na moim poliku. Tata wytarł ją kciukiem i uśmiechnął się do mnie czule. Otarłam twarz i uśmiechnęłam się lekko.
- Ale do sierpnia jeszcze 3 miesiące. Mamy dopiero początek maja.
- Wiem, wolałem powiadomić cię teraz, niż kiedy byłabyś zajęta. W lipcu jedziesz z Zayn'em nad jezioro a później prawdopodobnie Kate będzie potrzebowała twojej pomocy przy organizacji. Chciałbym też spędzić z tobą trochę więcej czasu, mam wrażenie że się od siebie oddalamy. - Jack posmutniał.
To prawda, od dłuższego czasu traciłam kontakt z tatą, jedynie ostatnia przejażdżka znowu nas zbliżyła. Kocham swojego tatę nad życie, jest nie tylko moim opiekunem ale też bohaterem. Rzadko zdarza się że samotny ojciec wychowa sześcioletnie dziecko z problemami. Nie było mu łatwo, zwłaszcza gdy dojrzewałam, często krzyczałam że lepiej byłoby gdyby mama z nami była. Momentami sprawiało mi to radość że prze zemnie tata cierpiał.
Odgoniłam te myśli jak najszybciej, nie mogę się teraz obwiniać za to co było. Tata musi wiedzieć że jest dla mnie ważną w życiu osobą.
- Możemy spędzić dzisiejszy dzień razem. Wyjechać za miasto.
- Naprawdę?! - uśmiechnął się do mnie tak serdecznie, jakby był młodszy o co najmniej dwadzieścia lat.
Pokiwałam głową i odpowiedziałam mu uśmiechem. Mocno go przytuliłam i poszłam do łazienki się przyszykować, Jack zrobił to samo i po piętnastu minutach byliśmy w drodze za miasto. Planowaliśmy gdzie odbędzie się ich miesiąc miodowy, padło na Lavers Beach, która znajduję się w Las Cabos w Meksyku. Jack mówił jak bardzo się stresuję, choć to jego drugi ślub. Wiedziałam dobrze co czuję.
Najbardziej chciałam mu powiedzieć o Zayn'ie i Liam'ie, ale się bałam. Jak mam porozmawiać z tatą o tym co czuję przy chłopakach skoro sama nie jestem tego pewna. To co czuję przy tej dwójce jest nie do opisania. Mieszanka pożądania, szczęścia, bezpieczeństwa... Pragnęłam tylko każdą chwilę przeżywać z nimi.
- Jesteśmy!
Wysiadłam z samochodu, rozejrzałam się dokoła a szeroki uśmiech momentalnie pojawił się na mojej twarzy. Szliśmy po żwirowej ścieżce w stronę jeziora, wszystko było skąpane w zieleni i pojedynczych kwiatach, wysoka trawa, kołysząca się na wietrze wyglądała jak potężne fale. Znaleźliśmy się przy brzegu. Słońce odbijało się od tafli a woda mieniła się ciemnymi zieleniami i łagodnymi błękitami.
- Specjalnie tu przyjechaliśmy?
- Sądziłem, że może zechcesz odwiedzić to miejsce.
- I miałeś rację.
Patrzyłam jak promienie igrają z wodą, wysokie świerki oddzielają ten niewielki zbiornik od reszty świata tworząc mur. To było wyjątkowe miejsce, to nie tylko miejsce gdzie tata oświadczył się mamię, to także mój dom, miejsce gdzie rozwiązywały się wszystkie problemy, miejsce gdzie byłam częścią natury.
- Dziękuję, że tu przyjechaliśmy.
- Ostatnio dziwnie się zachowywałaś, jakbyś się zagubiła. Może w tym miejscu wszystko złoży ci się w logiczną całość? Idę się przejść. Idziesz ze mną?
Złapałam go pod ramię i szliśmy wzdłuż brzegu. Nie liczyłam czasu, bo on się teraz dla mnie nie liczył, nie odczuwałam zmęczenia. Byłam szczęśliwa i wolna. Mogłam robić co mi się podoba i nikt by mnie nie osądzał.
- Głodna?
Jak na zawołanie mój brzuch zaczął przerażająco ryć, zarumieniłam się na co tata wybuchnął gromkim śmiechem.
- To chodź zaraz coś zjemy!
Ścigaliśmy się do naszego samochodu, wracaliśmy do miasta, jadąc zatłoczonymi ulicami wychylałam się przez szybę i pozwalałam aby wiatr rozwiewał moje włosy. Zaparkowaliśmy i ruszyliśmy w stronę niewielkiej restauracji, ledwo udało nam się znaleźć pusty stolik na zewnątrz. Na kelnera nie czekaliśmy długo.
- Mogę przyjąć zamówienie?
Gdy tylko usłyszałam ten głos, ręce mi zadrżały, serce przyspieszyło a w uszach słyszałam szumiącą krew. Spojrzałam na notes kelnera, wzrokiem szłam wyżej, po tatuażach na lewej ręce, przyglądałam się szyi, wargą które momentalnie się wygięły w uśmiech aż w końcu spojrzałam w oczy które wpatrywały się we mnie ciekawie. Liam. W białej koszuli z podwiniętymi rękawami, czarnym krawatem i ciemnych dżinsach. Liam z krwi i kości. Ten sam z którym, jak sobie przypomniałam, miałam spotkać się w bibliotece.
- Nancy?
- Tak, tato?
- Ja już zamówiłem. A ty co zjesz?
Spojrzałam zmieszana i lekko wystraszona na kartę dań. Zamówiłam pierwszy lepszy posiłek, padło na 4 naleśniki z serem i śmietaną z dżemem. Spojrzałam jak chłopak notuję wszystko na kartkach po czym puszczając mi oczko, tak żeby Jack nie zobaczył, poszedł do środka złożyć zamówienie. Z kieszeni wyciągnęłam telefon i dyskretnie spojrzałam na zegarek, kilka minut po dwunastej. Sądziłam że jest późniejsza godzina, ale odsapnęłam z ulgą bo miałam dużo czasu na spotkanie z obecnym kelnerem. Tata również bawił się telefonem, złapałam go za dłoń i kiwnęłam głową, żeby poszedł i zadzwonił do Kate. Uśmiechnął się a z ruchu jego warg wyczytałam Dziękuję. Odprowadziłam go wzrokiem aż całkowicie go nie straciłam z pola widzenia.
- To jak spotkam Cię dziś w bibliotece?
- Pewnie tak.
Spojrzałam na Liam'a, który teraz siedział na miejscu taty. Uśmiechnęłam się do niego szeroko na co odpowiedział mi tym samym. Poczułam się tak jakby nic nas nie otaczało, jakbyśmy byli sami w tym momencie. Zatopiłam się w jego oczach a jedyne czego chciałam to to żeby ten widok nie znikał.

~*~
Nie wiem co mam mówić :C Jak zawsze spóźniony rozdział, pewnie kiepski :/ Ehh
Dziękuję że mimo to od ostatniej notki przybyło mi ponad 3 tyś. wyświetleń, jak również dziękuję za 25 komentarzy przy > części 8  < Mam nadzieję że wybaczycie mi to że kolejny rozdział również nie pojawi się zbyt szybko.. :( Tak to już jest ze szkołą .. -,-

Taka mała prośba :) Możecie polajkować mój fanpage? :* To dla was nic, ale dla mnie jest to wielki uśmiech.

Postanowiłam też podnieść ilość komentarzy o 5 czyli ze teraz
20 komentarzy = następna część 



Szablon by S1K