sobota, 2 listopada 2013

Zakazy Owoc cz. 7


Przemawiasz do mnie podczas snu, nie chce się budzić chce być Tu. Chce słuchać Cb twych ciepłych słów, chce Ci dać bukiet czerwonych róż. Chce być tam gdzie zamierzasz pójść, zamknąć oczy nie płakać już. Iść za tobą kroczyć tuż tuż . Złapać Cię wycałować póki starczy tchu, życia nie marnować być u twego boku już 


Nienawidzę takiego tłoku więc rzadko kiedy bywam w mieście. Jadąc ulicami słychać tylko dźwięki klaksonów i piski opon, zastanawiałam się w tym hałasie czy znajdę miejsce w którym choć na chwilę uwolnię się od rzeczywistości. W duchu dziękowałam Bogu że mam przyciemniane szyby i nie spotykam się spojrzeniem z żadnym z przechodniów. Skręciłam w mniej ruchliwą ulicę i moim oczom ukazała się bardzo barwna i spokojna aleja. Jechałam powoli rozglądając się za czymś co przykułoby moją uwagę i tak też się stało. Samochód zostawiłam na niewielkim parkingu po czym go zamknęłam, stanęłam kilka kroków przed drzwiami nad którymi wisiał niewielki szyld rodem z opowieści magicznych. Wykonany z ciężkiego metalu okryty był już zielono-szarym nalotem, ale wciąż można było odczytać napis "biblioteka". Nie zastanawiając się dłużej weszłam do środka a nad moją głową zadzwonił dzwonek przez co się uśmiechnęłam.
W powietrzu unosił się zapach starych i zakurzonych książek oraz lawendy co troszkę mnie dziwiło. Pomieszczenie mimo wszystko było bardzo spore i nie szczędziło na książkach. Regały wyglądają jak labirynt w którym z miłą chęcią bym się zagubiła.

- Czy czegoś panienka szuka ?

Odwróciłam się na pięcie w stronę starszej pani. Miała pooraną twarz od zmarszczek, migdałowe oczy a jej usta mimo iż były tak stare jak ona ciągle miały barwę malinową i wygięte były w uśmiech. Siwe włosy upięte w "babcinego koka" sprawiały że jej przygarbiona już postać wydawała się wyższa. Przetarła swoją spódnicę i miło spoglądała mi w oczy czekając na odpowiedź.

- Tak właściwie to jestem tutaj by uciec od tego hałasu na zewnątrz. - wygięłam rękę i kciukiem wskazywałam obraz za wielkim oknem przez które wpadało słońce i całowało policzki staruszki.
- Aaaa to ja nie przeszkadzam. Jak będziesz czegoś potrzebować to zawołaj.
- Dziękuję.

Ruszyłam w stronę regałów a kobieta zaczęła ściereczką wycierać blat i podśpiewując pod nosem jakąś piosenkę. Przechodziłam między regałami i czytałam po kolei kategorie do których zaliczają się obecne książki. Kryminały, horrory, dramaty, komedie, ballady, hybrydy i mity. Wszystko mnie bardzo ciekawiło ale wybrałam książkę przesiąkniętą magią i mistycznymi stworzeniami. Przysiadłam do stolika i przyjrzałam się okładce. Przeważają kolory błękitu i bieli, właściwie to jedyne kolory jakie widnieją, dziewczyna dość młoda jest odwrócona do nas plecami i ma otwarte ramiona, przed nią widać las jak z horroru i wielkimi również niebieskimi literami zapisany jest tytuł książki. Zaczęłam się moja przygoda w świecie opisanym na kartkach, pierwsze zdanie, drugie i kolejne i kolejne. Starałam się wyobrazić to wszystko co się tam działo i tak doszłam do 5 rozdziału, gdy zdałam sobie sprawę że nie wiem która godzina. Rozejrzałam się ale nie znalazłam żadnego zegarka za to mój wzrok przykuł chłopak siedzący przy stoliku niedaleko. Niby nic ciekawego, zwykły człowiek który jak ja czyta książkę. Czytał poezję. Spojrzał na mnie a ja odwróciłam wzrok niby to szukając czegoś wzrokiem, uśmiechnął się i powrócił do lektury. Znowu na niego spojrzałam, na jego wytatuowane ramię i szyję. Kolczyki w brwi, na uszach i dolnej wardze, wydał mi się bardzo atrakcyjny. Poplamiona, biała koszulka odsłaniała i eksponowała jego mięśnie i tatuaże zdobiące skórę. Może mieć z dwadzieścia, dwadzieścia dwa lata. Przyjrzałam mu się bardziej, kasztanowe włosy postawione do góry, twarz modela i wielkie orzechowe oczy wpatrujące się w kartki książki. Usta zaróżowione i pełne jakby było stworzone tylko do całowania ich. Nawet gdy siedział wyglądał niczym bóstwo a jego kolejne spojrzenie w moim kierunku sparaliżowało mnie kompletnie. Uśmiechnął się tylko i zaznaczył stronę na której skończył, zamknął lekturę i odłożył na miejsce. Odprowadzałam go wzrokiem do wyjścia, rozmawiał chwilę ze starszą panią i wyszedł. Zamknęłam swoją książkę i odłożyłam na półkę po czym spojrzałam na ekran telefonu. Szybkim krokiem udałam się do wyjścia, jednak postanowiłam pójść i zapytać o tajemniczego chłopaka.

- Proszę pani ...
- Proszę mów mi Esme. - kobieta weszła mi w słowo.
- Dobrze. Esme ja chciałam się zapytać o tego chłopaka który przed chwilą tu był.
- Ah to bardzo miły chłopak, syn mojej przyjaciółki, panie świeć nad jej duszą. Często tu przychodzi i czyta poezję ponieważ jego matka ją uwielbiała.
- A jak ma na imię ?
- Liam... Wpadnij tu jutro, on też na pewno będzie - Esme uśmiechnęła się do mnie i wróciła to swoich zajęć.
Wyszłam na zewnątrz i poczułam ciepło które niedługo będzie przeradzać się w upały nie do zniesienia. Wsiadłam do samochodu i jak najszybciej pojechałam do domu, ciągle myślałam o Liam'ie i o jego spojrzeniu w moją stronę. Gdy się ocknęłam byłam już na podjeździe, wysiadłam z auta i pospiesznie udałam się do domu a konkretnie do jadalni na obiad.

-  Przepraszam za spóźnienie, tato.
- Nic się nie stało. Siadaj.

W milczeniu przysiadłam do stoły, łyżką zgarnęłam trochę zupy i włożyłam do ust. Brakowało mi pewnej dwójki przy stole, ponieważ było tu strasznie pusto.

- To gdzie byłaś tak długo ? - tata spojrzał na mnie z nadzieją że jakoś przerwę tą ciszę.
- W bibliotece. Znalazłam taką starą niedaleko restauracji Paradise. Byłabym wcześniej ale się zaczytałam.
- Cała Nancy - Jack zaśmiał się na co ja odpowiedziałam szerokim uśmiechem. - Wiesz może chciałabyś się wybrać ze mną na przejażdżkę ? Tak po obiedzie ? Dawno nie jeździliśmy razem - dopowiedział po czym wziął łyka soku.
Wpatrywałam się w swój talerz a widelcem kreśliłam kółka w sosie. Może przebywanie teraz więcej czasu z moim tatą dobrze na niego zrobi ? Może nie będzie tak zdołowany ?

- Jasne ! Z miłą chęcią - spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się szeroko.
- To ja na ciebie zaczekam. Idź się przebrać.

Tata nie czekał na mnie długo, ścigaliśmy się do stajni jak za czasów mojego dzieciństwa. Nigdy nie mogłam zobaczyć koni w boksach bo byłam za niska, więc tata brał mnie na ręce i pokazywał każde po kolei. Tak samo było wtedy gdy pojechaliśmy kupić mi pierwszego konia. Tata wolał czarną klacz a ja wybrałam najmniejszego źrebaka bo uważałam że jest zrobiony ze złota. Jack próbował mnie przekonać ale nim się spostrzegł ja już wtulałam się w złotego konika i opowiadałam mu historyjki do ucha. Tak zaczęła się moja przygoda z Marry.

- To co Nancy. Ścigamy się ?
- Ze mną i Marry nie masz żadnych szans ! - rzuciłam tacie spojrzenie godnego rywala i jednym ruchem łydki popędziłam konia do galopu. Wiatr na twarzy i we włosach sprawiał że czułam się na prawdę wolna. Za nic nie oddałabym tego uczucia. Obok mnie przebiegła tylko czarna plama, tata na swoim wierzchowcu.
Zwolniłam aby po napawać się widokiem galopującego czarnego diamentu.


Marry zaczęła się niecierpliwić, dobrze wie że jest najszybszym koniem w stajni a jej temperament nie pozwala na coś takiego jak porażka. Pozwoliłam jej dać z siebie wszystko i w niecałe pół minuty dogoniłyśmy naszych rywali po czym przed polaną zajęłyśmy prowadzenie.
Z tatą spędziłam cały dzień, było jak za dawnych czasów. Ciągle śmiechy, wygłupy i jeszcze raz śmiechy. Poczułam się szczęśliwa i dumna, może nie aż tak bardzo dumna, ale udało mi się dokonać tego czego pragnęłam. Tata jest szczęśliwy mimo że Kate z nim nie ma.
Gdy tylko wróciliśmy do domu położyłam się spać. Ten dzień był męczący a gdy wspominałam dzisiejszy poranek, serce aż mnie kuło a żołądek wywijał koziołki. Szybko usnęłam ale równie szybko się obudziłam, obrazy które mi się śniły były zbyt przerażające a ja obudziłam się z krzykiem, koszulka przyklejała mi się do pleców a kosmyki włosów do spoconego czoła. Usiadłam i przeanalizowałam cały swój sen.
Szłam z tatą chwilę później dołączyła do nas Kate, znowu miałam 7 lat, Jack jest szczęśliwy i razem ze swoją narzeczoną znika za rogiem. Ja dorastam, mam 19 lat, pojawia się Zayn i całuje mnie w czoło jak ostatnio. On też znika za rogiem. Pobiegłam za nimi, ale to co zobaczyłam było straszne. Paliła się tam jedna latarnia, nikogo nie było, świat nagle stał się szary gdy postawiłam pierwszy krok w stronę słupa zostałam zamknięta w lustrzanym labiryncie. Niby nic strasznego ale wszędzie widziałam siebie, bladą, z sińcami pod oczami, rozwaloną wargą...

- Spokojnie Nancy to tylko sen - uspokajałam samą siebie. Na marne.
Cała się trzęsłam a mięśnie stały się wiotkie, czułam się jak szmaciana lalka. Starałam się chociaż przymknąć powieki i znowu usnęłam. Nic mi się już nie śniło przez co rano byłam w nie najlepszym nastroju. Wszystko mnie boli, a najdrobniejszy ruch przyprawia o dreszcze. Z łóżka wyczołgałam się dopiero po 12 i w miarę sił ubrałam się i zjadłam spóźnione śniadanie. Postanowiłam że po obiedzie udam się do biblioteki i może uda mi się znów spotkać Liam'a. Zwykle nie interesują mnie chłopcy jego kroju ale jednak coś do niego przyciąga. Ta tajemniczość wymalowana na twarzy, nie boję się go mimo tego jak wygląda jego ciało, wręcz przeciwnie. Fascynuję mnie.

Liam, Liam, Liam. Ciągle o nim myślę...
Może uda mi się z nim porozmawiać ? A jeśli to będzie zbyt natarczywe ? Może uznać mnie za wścibską .




~*~
Wybaczcie że tyle czekaliście. :c Mam sporo na głowię i nie nadążam nad dodawaniem nowych rozdziałów.
Oficjalnie też ogłaszam że blog zostaję tymczasowo ZAWIESZONY ! To wszystko ze względu na moje życie prywatne. Oceny mi się pogorszyły a dodatkowe kółka i projekty nie ułatwiają mi niczego. Problemy ze zdrowiem te w niczym nie pomagają. :c
Przepraszam mam nadzieję że szybko wrócę na prostą. 

9 komentarzy:

  1. Szkoda że zawieszasz :c
    Ale rozdział jest zajebisty !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :)
    oh szkoda, że zawieszasz, no ale będę czekać :D
    Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow got z Liama!!Nie lubie gotów,ale mimo to rozdział super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Woooow. Super. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebisty rozdział :) szkoda,że zawieszasz...mam nadzieję, że szybko ci się wszystko ustabilizuje i będziesz mogła pisać :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Z tej strony załoga S1D. Chcemy uprzejmie poinformować, że na Twoim blogu nie ma odnośnika do Spisu opowiadań o One Direction (http://spis1d.blogspot.com/), w którym jest reklama Twojego fanfiction. Prosimy o umieszczenie punktu drugiego naszego regulaminu. W innym wypadku Twój blog zostanie usunięty ze spisu. Czas na uzupełnienie to dwa tygodnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na kolejny rozdział .:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Suuper. Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K