piątek, 17 października 2014

My blog is not dead

Blog powraca i to z czym...?

Z nowym zwiastunem :) który możecie znaleźć o tutaj ------> KLIK 

Osobiście zakochałam się w nim *.* Jest lepszy niż mi się mogło wydawać :)
Po prawej stronie jest button bloga na którym zamówiłam zamówienie, więc zachęcam jeśli ktoś chciałby taki dodatek do swojego opowiadania :)

A już niedługo kolejny rozdział :*
Pozdrawiam 
Kama <3 

sobota, 30 sierpnia 2014

Tak więc ...

Tak więc, jedenasty rozdział jest PRAWIE skończony.
Niestety zaczyna się szkoła a ja bd prawie 100 km od domu. Weekendy bd wracać.
Postaram się pisać bloga i dodawać rozdziały przynajmniej raz w miesiącu. I tak przewiduje że w następną sobotę, ukaże się ta 11 :D

poniedziałek, 28 lipca 2014

Zakazany Owoc cz. 10


* Możecie mnie znaleźć na koncie na FACEBOOK'U które zrobiłam specjalnie na rzecz bloga :)
A teraz, miłego czytanie :*


Nagle jakby wszyscy wkoło wyparowali, jakby nie było słychać rozmowy dwóch koleżanek o butach, małego dziecka które płakało bo nie dostało tego co chciało, psa który szczekał na innego na chodniku zaledwie metr dalej. Wszystkie dźwięki ucichły, nie było niczego, zwykła pusta przestrzeń a po środku niej Liam, jego badawcze spojrzenie błądziło po mojej twarzy, jakby chciał ją zapamiętać w każdym calu, nieśmiały a jednak pewny uśmiech wkradający się na usta. Czułam jak przyjemny dreszcz wędruję po moim kręgosłupie. Wpatrywałam się w czekoladowe oczy i nie mogłam wyobrazić sobie niczego piękniejszego, nagle mój mózg, ten brąz skojarzył z Zayn'em. Serce mnie ukuło na myśl że jest on tak daleko. Wykrzywiłam się z bólu i cała rzeczywistość wróciła. Chłopak wstał i rzucając krótkie do zobaczenia poszedł do innego stolika.

Co to do cholery było?! Niosło się echem w mojej głowie, myślałam że mój mózg mi odpowie, ale to było głupie. Czemu pomyślałam o Zayn'ie, czemu przy Liam'ie poczułam się tak dziwnie... Czyżby moja podświadomość chciała mi coś przekazać?

***

Tata wrócił z wielkim uśmiechem, zajął swoje miejsce. Nic nie mówił, po prostu się uśmiechał, nie chciałam mu przeszkadzać więc po prostu dziesiąty raz przeglądałam kartę dań. Jedzenie przyniosła nam teraz koścista kelnerka w delikatnym makijażu, była pewnie młodsza ode mnie za to kobiecych kształtów jej nie brakowało. Zdziwiło mnie to, ponieważ gdybym mogła, policzyłam bym jej wszystkie żebra. Uśmiechnęła się do nas ukazując śnieżnobiałe zęby i dołeczki w policzkach. Życzyła smacznego i z większym uśmiechem poszła do stolika przy którym siedział jakiś chłopak. Może to jej znajomy albo ktoś w kim się zadurzyła? Tego nie jestem pewna, ale gdy tylko dotknął jej dłoni cała oblała się rumieńcem.
Co ja robię? Czemu interesuję się jej życiem? Puknęłam się w myślach w czoło i zaczęłam zajadać się naleśnikami. Wzięłam łyka wody i przyglądałam się tacie, a raczej zawartości jego talerza. Bawił się groszkiem jak małe dziecko.
- Tato. Nie baw się jedzeniem. - skarciłam go jakby miał 5 lat. Spojrzał na mnie spode łba i zaczął konsumować swoje danie. Uśmiechnęłam się lekko i zajęłam swoimi naleśnikami. Szybko skończyliśmy, bo byliśmy głodni. Tata poszedł do środka aby zapłacić a mi kazał iść do samochodu.
Chciałam otworzyć drzwi ale jak zwykle mój genialny tata szczelnie je zamknął. Oparłam się o maskę samochodu, zamknęłam powieki i pozwalałam aby promienie łaskotały moje policzki. Myślami byłam zupełnie gdzie indziej.
Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu, który odebrałam bardzo szybko, bo mój specyficzny dzwonek przykuwał uwagę przechodniów. Zażenowana odwróciłam się do świata plecami.
- Tak, słucham?
- Nancy? Tu Zayn.
Zayn! Gdy tylko usłyszałam to imię i dźwięk jego głosu, stado motyli zawitało w moim brzuchu. Serce przyspieszało z każdą sekundą a poliki robiły się czerwone.
- Miałem ci powiedzieć, że będziemy miesiąc wcześniej. Ponoć mama mówiła to Jack'owi, ale ja chciałem ci to powiedzieć osobiście.
- Czyli będziecie za miesiąc..
- Tak.
Radość wypełniła mnie w ciągu chwili. Zayn i Kate. Przyjadą za miesiąc. Dlaczego tata mi tego nie powiedział? To w sumie nie było ważne, nie mogłam się doczekać aż ich zobaczę. Za trzydzieści dni.
Zayn chciał coś powiedzieć, ale śmiechy w tle i wołanie jego imienia mu przeszkodziły. To był damski głos, ale nie należał do Kate.
- Ja muszę kończyć, Nan. Zobaczymy się za miesiąc... Trzymaj się.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo rozłączył się w mgnieniu oka. Radość, która mnie otaczała pękła jak mydlana bańka. Czemu zżerała mnie zazdrość i złość. Chciałam dowiedzieć się z kim Zayn teraz był i czy ten tajemniczy ktoś był ważną osobą w jego życiu.
Zaraz! Nancy! Ogarnij się, Zayn jest twoim bratem, nic więcej. Nie musisz być o niego zazdrosna.
Starałam się nie myśleć o jego idealnych rysach twarzy, kwadratowej szczęce z kilkudniowym zarostem, różowych ustach, które rzadko się uśmiechały, ale mimo to pragnęło się je pocałować, o jego oczach które, miały w sobie ten błysk. Ciemnych włosach, raz rozczochranych a raz idealnie ułożonych. Przypomniałam sobie jak przycisnął mnie do siebie, gdy schodziłam w szpilkach po schodach, przypomniałam sobie zapach jego perfum... Przypomniało mi się wszystko od cudownego wyglądu, przez drobne szczegóły, kończąc na jego głębokim głosie...
I wtedy zdałam sobie jedną sprawę.
PODOBAŁ MI SIĘ ZAYN!

***
Skończyłam czytać książkę, ponieważ do biblioteki w której byłam umówiona z Liam'em, przyszłam dwie godziny wcześniej. W domu odczuwałam podwójny brak Zayn'a. Miałam jeszcze kilka minut zanim pojawi się chłopak. Przeszłam kilka razy między regałami, chwyciłam kolejną książkę i wróciłam na miejsce. Kartka po kartce, przeglądałam zdjęcia znajdujące się na stronach.
- Interesujesz się malarstwem?
Liam stał nade mną i przyglądał się obrazkom. Zamknęłam książkę i chwilę przyglądałam się okładce.
"Sztuka malarstwa dla najmłodszych", czułam jak policzki przybierają kolor pomidora. Moja dotychczasowa lektura wylądowała jak najdalej ode mnie a Liam głośno się zaśmiał. Spojrzałam na niego wymownie, na co zamilkł. Jednak głupi uśmieszek nie znikł z jego twarzy. Usiadł na krześle obok.
- Nie ma nic głupiego w czytaniu książek dla dzieci. Ja też zaczynałem malować od tej książki.
- Ja umiem malować, nawet całkiem dobrze, tylko nie miałam co robić i wzięłam pierwszą lepszą książkę.
Moje wytłumaczenia byłby bezsensowne i pogmatwane, jak zawsze. Dlatego nie umiałam kłamać.
Założyłam kosmyk za ucho i spuściłam wzrok, patrząc na swoje buty. Liam znowu zaczął się śmiać  więc spojrzałam na niego zdezorientowana.
- Z czego się śmiejesz?
- Bo uważam że to słodkie. - Nadal nie wiedziałam o co chodzi, więc kontynuował swoją wypowiedź- Znaczy, ty jesteś słodka, a twoje tłumaczenia są zabawne, wiec jesteś zabawnie słodka? Teraz ja gadam bez sensu, co? - Uśmiechnął się, a jego policzki lekko się zaróżowiły.
- Troszeczkę - Zaśmiałam się.
Nastała niezręczna cisza, nie wiedziałam o czym rozmawiać z chłopakiem, którego znałam dwa dni. Rozglądałam się po całym pomieszczeniu, podczas gdy odpowiedź miałam pod nosem.
- Malujesz?
- Od dziesięciu lat. A ty?
- Od pięciu. Na początku było to dla zabawy, później się wciągnęłam.
- Rozwijasz to, czy malujesz tylko dla siebie?
- W sumie to dla siebie, jakoś tak wyszło. Jak będzie dobrze to może pójdę na studia i skupie się na malarstwie, lub pójdę na prawniczkę.
- Malarstwo a prawo to dwie różne rzeczy.
- Tak, wiem.
Nie zauważyła kiedy zaczęliśmy rozmawiać o swoich najdziwniejszych przygodach z dzieciństwa. W ciągu kilku godzin poznaliśmy całe swoje życie, dzięki temu poczułam jakbym znała Liam'a od dziecka. Doradzaliśmy sobie w sprawie przyszłości, malarstwa a nawet gotowania, chociaż żadne z nas nie było specjalistą w tej dziedzinie. Ciągle się śmialiśmy i żartowaliśmy. Czasami byliśmy na prawdę głośno, ale nikt nas nie uciszał, co mnie dziwiło, gdyż byliśmy w bibliotece, świątyni ciszy i spokoju. Niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy. Zadzwonił mój tata i kazał już wracać.
- To ja się będę zbierać, zobaczymy się kiedy indziej.
- Nancy! Dałabyś mi swój numer?
- Pewnie.
Z szerokim uśmiechem podałam Liam'owi mój numer. Na pożegnanie brązowooki pocałował mnie w rękę, jak prawdziwy dżentelmen. Achh żeby takich jak Liam było więcej.
Ostatni raz się pożegnaliśmy. Całą drogę do domu myślałam tylko o tym chłopaku. Uśmiech nie znikał ani na chwile, a policzki piekły niemiłosiernie, bo od ciągłego uśmiechu łapał mnie skurcz. 
Liam, to najcudowniejszy chłopak jakiego poznałam. Zastanawiałam się czy dzisiaj zadzwoni i kiedy będzie następne spotkanie.

~*~
Iiiiiiiiiii jest dziesiąty rozdział! Szkoda, że krótki ale nie dałam rady więcej wymyślić :C Mam nadzieje że mnie nie opuściliście mimo tej cztero czy pięciomiesięcznej przerwie.. Jakoś nie miałam głowy do napisania tego rozdziału i zawiodłam sama siebie, gdy wyszedł on taki krótki. :( Chciałabym wam mimo wszystko podziękować za to że komentowaliście posty informacyjne i pomogliście mi dokonać wyboru w sprawie bloga.

ROZDZIAŁY BĘDĄ TERAZ DODAWANE RZADKO, ALE NA PEWNO BĘDĄ! :D


25 komentarzy = następny rozdział :D 
Jak są zasady to muszę się ich trzymać :* 

poniedziałek, 14 lipca 2014

A więc ...

Jednak postanowiłam nie usuwać bloga, ponieważ macie rację. To jednak jest ponad rok poświecenia z mojej strony i jakoś nie mogłam sobie wyobrazić tego, że moje opowiadania będzie pisać inna osoba (nie obrażając innych xD) Postaram się ogarnąć dupę i wreszcie coś napisać :)

Chciałabym również, abyście się tu udzielali, możecie zadawać mi pytania, dawać pomysły na dalsze części lub pisali do mnie np. na fb czy gg. Mogłabym założyć specjalne konto na fb jako Kama*  W znajomych byliby tylko czytelnicy bloga i mogłabym was wtedy informować o postach indywidualnie. :)

Więc co myślicie o pierwszym pomyśle?


*Kama - Moja nazwa którą posługuje się na bloggerze 

poniedziałek, 7 lipca 2014

Pożegnanie :C

Hej kochani. To raczej nie będzie post którego oczekujecie...
Nie jest to 10 rozdział tylko, informacja o tym, że za tydzień .. USUWAM bloga.
Nie mam czasu na blogowanie, ponieważ będę od września mieszkać w internacie i chciałabym skupić się na nauce. Blogowanie było fajne, ale nie mam już do tego głowy. Miałam dodać rozdział w rocznicę założenia bloga, ale mi nie wyszło. Miałam dwa blogi z czego jeden już został usunięty. :(
Bardzo was za to przepraszam... Nie mam już czasu, chęci ani pomysłów.
Kiedyś, w dalekiej przyszłości, chciałabym założyć bloga o moim życiu itp itd. Ale to też nie jest pewnie :C Tak więc...
Żegnam was. Było bardzo fajnie przez ten rok gdy pisałam, ale to jest już koniec :C

sobota, 22 marca 2014

Zawieszam !

Ymm może tak. To jest zawieszenie nie bloga tylko moich pomysłów. Nie mam za bardzo pojęcia co zrobić z moją kochaną Nancy. Muszę zacząć zabierać ze sobą notes czy coś w tym stylu, ponieważ każdy świetny pomysł momentalnie wylatuję mi z głowy :/
Za to mam masę pomysłów na fanfiction z Niall'em który możecie znaleźć o tu > Klik < Jest to blog w postaci Dark ;) Mam nadzieje że on również przetrwa i że pomysły które się w nim znajdą was zadowolą. Tak więc jeśli ktoś chciałby przeczytać nowe opowiadanie po prostu wchodzi w link i czyta.

Nie powiem miłe komentarze bardzo mile wdziane ;))

Kocham was, do usłyszenia xx

sobota, 1 marca 2014

Zakazany Owoc cz.9

Delikatne wargi muskające moje. Takie pieszczoty ust przeradzające się w głębsze pocałunki. Dźwięk rozrywanych guzików, które jeden po drugim odpadały od mojej koszuli. Na brzuchu poczułam niepewne palce wędrujące coraz wyżej i wyżej...
Spojrzałam na niego, zatopiłam się w ciemnych oczach i pozwoliłam by dalej dotykał mojego ciała. Ściągnęłam z niego koszulkę a dłonią przejechałam po wyrzeźbionej klatce piersiowej. Czułam przyjemny i rytmiczny oddech na szyi, by po chwili znów doznać delikatnych dreszczy spowodowanych pocałunkami.

- Nancy.. Nancy. Obudź się.
- Tata? Co jest? Która godzina?
- Za sześć minut ósma, skarbie. - Nieśmiały uśmiech.
- Czemu budzisz mnie tak wcześnie?! - Nakryłam głowę kołdrą a tata ściągnął ją z powrotem. - Tatoo, ja chcę spać!
- Wybacz kochanie, ale dzisiaj już sobie raczej nie pośpisz. Jesteś mi potrzebna. - Jack ściągnął całą kołdrę i zwiniętą w kłębek rzucił jak najdalej ode mnie. Przeciągnęłam się i usiadłam obok taty, aby go zdenerwować strzyknęłam karkiem. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się sarkastycznie. Tata pokręcił głową i podszedł do mojej komody, w milczeniu przyglądał się zdjęciom z dzieciństwa oraz zmarłej żony.
- Nancy... - zaczerpnął powietrza i zaczął mówić dalej. - Wiem że nikt nie zastąpi ci mamy, ale...
- Przecież, polubiłam Kate a ona mnie. W czym problem? - Wstałam i przytuliłam się do ojca. - wiadomo, że drugiej takiej nie będzie, ale postaram się aby Kate była dla mnie jak prawdziwa matka a nie jak macocha. Z Zayn'em też się zaczęłam dogadywać... Nie masz się czym martwić.
- Wiem, wiem. Mam wspaniałą córkę. - Mój opiekun ucałował moje czoło.
- A w czym muszę Ci pomóc? - spojrzałam na niego.
- Jak wiesz zaręczyłem się już z Kate a tego lata planujemy ślub. Akurat w sierpniu... Tak zechciała Kate. Przepraszam...
Poczułam wielką gule w gardle, sierpień to dla mnie miesiąc cierpienia. Moja mama męczyła się z chorobą cały ten miesiąc, nie odstępowałam jej wtedy na krok mimo że byłam mała. Lekarze często prosili ojca abym wróciła z nim do domu i oszczędziła sobie bólu, nie mogłam, moja mama cierpiała a wiedziałam że gdy będę przy niej, będzie szczęśliwsza. Do oczu zaczęły napływać mi łzy. Wtuliłam się w tors taty i ukryłam w jego ramionach, przytulił mnie mocniej i zaczął gładzić po włosach. Trzymał mnie tak długo aż się nie "pozbierałam". Spojrzałam na niego z wymuszonym uśmiechem, ale pojedyncza łza kreśliła już strużkę na moim poliku. Tata wytarł ją kciukiem i uśmiechnął się do mnie czule. Otarłam twarz i uśmiechnęłam się lekko.
- Ale do sierpnia jeszcze 3 miesiące. Mamy dopiero początek maja.
- Wiem, wolałem powiadomić cię teraz, niż kiedy byłabyś zajęta. W lipcu jedziesz z Zayn'em nad jezioro a później prawdopodobnie Kate będzie potrzebowała twojej pomocy przy organizacji. Chciałbym też spędzić z tobą trochę więcej czasu, mam wrażenie że się od siebie oddalamy. - Jack posmutniał.
To prawda, od dłuższego czasu traciłam kontakt z tatą, jedynie ostatnia przejażdżka znowu nas zbliżyła. Kocham swojego tatę nad życie, jest nie tylko moim opiekunem ale też bohaterem. Rzadko zdarza się że samotny ojciec wychowa sześcioletnie dziecko z problemami. Nie było mu łatwo, zwłaszcza gdy dojrzewałam, często krzyczałam że lepiej byłoby gdyby mama z nami była. Momentami sprawiało mi to radość że prze zemnie tata cierpiał.
Odgoniłam te myśli jak najszybciej, nie mogę się teraz obwiniać za to co było. Tata musi wiedzieć że jest dla mnie ważną w życiu osobą.
- Możemy spędzić dzisiejszy dzień razem. Wyjechać za miasto.
- Naprawdę?! - uśmiechnął się do mnie tak serdecznie, jakby był młodszy o co najmniej dwadzieścia lat.
Pokiwałam głową i odpowiedziałam mu uśmiechem. Mocno go przytuliłam i poszłam do łazienki się przyszykować, Jack zrobił to samo i po piętnastu minutach byliśmy w drodze za miasto. Planowaliśmy gdzie odbędzie się ich miesiąc miodowy, padło na Lavers Beach, która znajduję się w Las Cabos w Meksyku. Jack mówił jak bardzo się stresuję, choć to jego drugi ślub. Wiedziałam dobrze co czuję.
Najbardziej chciałam mu powiedzieć o Zayn'ie i Liam'ie, ale się bałam. Jak mam porozmawiać z tatą o tym co czuję przy chłopakach skoro sama nie jestem tego pewna. To co czuję przy tej dwójce jest nie do opisania. Mieszanka pożądania, szczęścia, bezpieczeństwa... Pragnęłam tylko każdą chwilę przeżywać z nimi.
- Jesteśmy!
Wysiadłam z samochodu, rozejrzałam się dokoła a szeroki uśmiech momentalnie pojawił się na mojej twarzy. Szliśmy po żwirowej ścieżce w stronę jeziora, wszystko było skąpane w zieleni i pojedynczych kwiatach, wysoka trawa, kołysząca się na wietrze wyglądała jak potężne fale. Znaleźliśmy się przy brzegu. Słońce odbijało się od tafli a woda mieniła się ciemnymi zieleniami i łagodnymi błękitami.
- Specjalnie tu przyjechaliśmy?
- Sądziłem, że może zechcesz odwiedzić to miejsce.
- I miałeś rację.
Patrzyłam jak promienie igrają z wodą, wysokie świerki oddzielają ten niewielki zbiornik od reszty świata tworząc mur. To było wyjątkowe miejsce, to nie tylko miejsce gdzie tata oświadczył się mamię, to także mój dom, miejsce gdzie rozwiązywały się wszystkie problemy, miejsce gdzie byłam częścią natury.
- Dziękuję, że tu przyjechaliśmy.
- Ostatnio dziwnie się zachowywałaś, jakbyś się zagubiła. Może w tym miejscu wszystko złoży ci się w logiczną całość? Idę się przejść. Idziesz ze mną?
Złapałam go pod ramię i szliśmy wzdłuż brzegu. Nie liczyłam czasu, bo on się teraz dla mnie nie liczył, nie odczuwałam zmęczenia. Byłam szczęśliwa i wolna. Mogłam robić co mi się podoba i nikt by mnie nie osądzał.
- Głodna?
Jak na zawołanie mój brzuch zaczął przerażająco ryć, zarumieniłam się na co tata wybuchnął gromkim śmiechem.
- To chodź zaraz coś zjemy!
Ścigaliśmy się do naszego samochodu, wracaliśmy do miasta, jadąc zatłoczonymi ulicami wychylałam się przez szybę i pozwalałam aby wiatr rozwiewał moje włosy. Zaparkowaliśmy i ruszyliśmy w stronę niewielkiej restauracji, ledwo udało nam się znaleźć pusty stolik na zewnątrz. Na kelnera nie czekaliśmy długo.
- Mogę przyjąć zamówienie?
Gdy tylko usłyszałam ten głos, ręce mi zadrżały, serce przyspieszyło a w uszach słyszałam szumiącą krew. Spojrzałam na notes kelnera, wzrokiem szłam wyżej, po tatuażach na lewej ręce, przyglądałam się szyi, wargą które momentalnie się wygięły w uśmiech aż w końcu spojrzałam w oczy które wpatrywały się we mnie ciekawie. Liam. W białej koszuli z podwiniętymi rękawami, czarnym krawatem i ciemnych dżinsach. Liam z krwi i kości. Ten sam z którym, jak sobie przypomniałam, miałam spotkać się w bibliotece.
- Nancy?
- Tak, tato?
- Ja już zamówiłem. A ty co zjesz?
Spojrzałam zmieszana i lekko wystraszona na kartę dań. Zamówiłam pierwszy lepszy posiłek, padło na 4 naleśniki z serem i śmietaną z dżemem. Spojrzałam jak chłopak notuję wszystko na kartkach po czym puszczając mi oczko, tak żeby Jack nie zobaczył, poszedł do środka złożyć zamówienie. Z kieszeni wyciągnęłam telefon i dyskretnie spojrzałam na zegarek, kilka minut po dwunastej. Sądziłam że jest późniejsza godzina, ale odsapnęłam z ulgą bo miałam dużo czasu na spotkanie z obecnym kelnerem. Tata również bawił się telefonem, złapałam go za dłoń i kiwnęłam głową, żeby poszedł i zadzwonił do Kate. Uśmiechnął się a z ruchu jego warg wyczytałam Dziękuję. Odprowadziłam go wzrokiem aż całkowicie go nie straciłam z pola widzenia.
- To jak spotkam Cię dziś w bibliotece?
- Pewnie tak.
Spojrzałam na Liam'a, który teraz siedział na miejscu taty. Uśmiechnęłam się do niego szeroko na co odpowiedział mi tym samym. Poczułam się tak jakby nic nas nie otaczało, jakbyśmy byli sami w tym momencie. Zatopiłam się w jego oczach a jedyne czego chciałam to to żeby ten widok nie znikał.

~*~
Nie wiem co mam mówić :C Jak zawsze spóźniony rozdział, pewnie kiepski :/ Ehh
Dziękuję że mimo to od ostatniej notki przybyło mi ponad 3 tyś. wyświetleń, jak również dziękuję za 25 komentarzy przy > części 8  < Mam nadzieję że wybaczycie mi to że kolejny rozdział również nie pojawi się zbyt szybko.. :( Tak to już jest ze szkołą .. -,-

Taka mała prośba :) Możecie polajkować mój fanpage? :* To dla was nic, ale dla mnie jest to wielki uśmiech.

Postanowiłam też podnieść ilość komentarzy o 5 czyli ze teraz
20 komentarzy = następna część 



Szablon by S1K