sobota, 20 lipca 2013

Liebster Award


Zostałam nominowana przez bloga my-dreams-become-a-reality. Bardzo dziękuję za takie wyróżnienie. <3

Odpowiedzi. :

1. Co cię skłoniło do pisania bloga ?
1. Pisałam jeszcze przed założeniem bloga, w zeszytach które teraz leżą na dnie szafy i często mnie inspirują do dalszej pracy.

2. Co sądzisz o hejterach One Direction ?
2. Ludzie hejtujący 1D, nie mają własnego życia i są tak zdesperowani że pragną zniszczyć lub pogrążyć chłopców, ale jakoś im to nie wychodzi.

3. Ulubieniec z 1D i dlaczego akurat on ?
3. Nialler. Uwielbiam jego akcent, błękitne oczy i powalający uśmiech który sprawia że miękną mi kolana. Nie poddawał się mimo tych wszystkich tekstów typu " Nie nadajesz się do zespołu bo jesteś niski " to mój bohater . <3

4. Należysz jeszcze do jakiegoś fandomu ?
4. Miksers, Selenators, Lovatics .

5. Co sądzisz o Justinie Bieberze ?
5. Sama jego osoba jest sympatyczna, ale nie mogę nazwać się Belieberką. Podobają mi się jego piosenki przez co niektórzy dziwnie na mnie patrzą.

6. Masz kogoś w kim widzisz swój autorytet ?
6. Mama i tata. Moja pierwsza bohaterka ( mama ) i pierwsza " miłość. " ( tata )

7. Ulubiona książka ?
7. Wszystkie cz. Zmierzchu, Wstyd i Intruz.

8. Uważasz, że One Direction odwiedzi kiedyś Polskę ?
8. Mam taką nadzieje. Wierze w to z całego serca i robię wszystko co w mojej mocy by ich sprowadzić. <3

9. Ask ?
9. Tak

10. Twitter ?
10. Tak.

11. Demi Lovato vs. Selena Gomez ?
11. Demi. Chociaż obie są u mnie równe.

~
Pytania do nominowanych :

1. Jak długo piszesz ?
2. Ulubiony kolor ?
3. Co pomaga Ci w pisaniu bloga ?
4. Jak ocenisz swój sposób pisania ?
5. Czym się interesujesz ?
6. Do jakich fandomów należysz ?
7. Kim się wzorujesz w życiu ?
8. Co pomaga Ci się odstresować ?
9. Jakie blogi najczęściej czytasz ?
10. Za co lubisz One Direction ?
11.  Przejmujesz się hejtami ?

~
Nominowani :

* neverhadtroublegettingwhatiwant
* misialove

~*~
Chciałabym jeszcze raz podziękować za tą nominację. Nie sadziłam że mój blog jest aż tak interesujący. Szósta część pojawi się jeszcze w tym tygodniu. :)

Pozdrawiam Kimmi xoxo 

piątek, 19 lipca 2013

Summer Love cz. 5


N: Po co chcesz odzyskać zdjęcie ?
B: Agnes i Max przyjeżdżają. Będą jeszcze dzisiaj i chyba przejrzeli na oczy tak jak ja. Chcą porozmawiać i wiesz.
N: Jasne. Rozumiem.

Uśmiechnął się do mnie niepewnie. Spokojnie. Uśmiechnęłam się do niego szerzej. W całej stołówce tylko ja dzisiaj nic nie jadłam. Przejmowałam się strasznie tym że przyjeżdżają moi przyjaciele. Poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon i odczytałam sms'a.

" Jednak będziemy za dwa dni, Max musi pomagać rodzicom a mi samej nie pozwala przyjechać. "

Moja mina zrzedła. Dwa dni to strasznie długo, ale ważne że przyjadą. Dobrze że dzisiaj nie musimy nigdzie iść. Cała wycieczka będzie relaksować się nad basenem. Zdziwił mnie fakt że tak tania wycieczka została zorganizowana tutaj. Nie było żadnych gości oprócz nas, 50 osób w jednym hotelu na dodatek trzy gwiazdkowym ? To dawało do myślenia.

N: Coś taka niewyraźna ?
B: Przyjadą za dwa dni bo mają jakieś problemy z dojazdem. - skłamałam mu w połowie ale nie musiał wiedzieć wszystkiego.

Śniadanie się skończyło. Kazałam dziewczynką się przebrać w stroje i sama także to uczyniłam. Wychodząc z pokoju chwyciłam okulary przeciwsłoneczne i szejka którego wcześniej sobie kupiłam. Jednak mój żołądek domagał się czegoś co mógłby przetrawić. Rozłożyłam ręcznik i położyłam się na nim plackiem. Chciałam złapać trochę słońca ponieważ byłam strasznie blada.


* Oczami Niall'a *

Bev leżała na tym ręczniku jak jakaś modelka, wyglądała piękniej nawet od Afrodyty. W sumie to ona mogłaby nią być. Usiadłem na leżaku i przyglądałem się jej z bezpiecznej odległości.

K: Co ty robisz ?
N: Co ?

Spojrzałem na osobę która przemawiała teraz do mnie i ujrzałem fioletowe dobrze mi już znane okulary. Kathy, Lucy i Amy. Stały przede mną i lekko się uśmiechały.

L: Czemu po prostu jej  gdzieś nie zaprosisz ?
A: Właśnie. Podoba Ci się prawda ?
N: Może i podoba, ale jesteśmy przyjaciółmi a ona ma chłopaka który przyjedzie za 2 dni.
L: Masz dwa dni. Zaproś ją gdzieś, na spacer czy coś ?
K: Sugerowałabym ten park po drugiej stronie, pamiętacie ?
A: Taak. Zaproś ją tam.
N: Zastanowię się nad tym.

Dziewczynki zaczęły ze sobą rozmawiać i chichotać po czym odeszły nie zwracając na nic uwagi. Postanowiłem wrócić do poprzedniego zajęcia i znowu zaglądałem na Beverly. Może one mają rację, to prawda ona jest cudowna, ładna, mądra może trochę zagubiona ale dla mnie jest idealna. Na spacer mogę ją zaprosić jako przyjaciółkę.
Beverly poszła do holu teraz mam szanse. Wstałem na równe nogi i pognałem za nią. Opierała się o ścianę i w sumie nic nie robiła. Podszedłem do niej i spojrzałem w oczy.

N: Hej Beverly. Zastanawiałem się... yyy. czy chciałbyś iść na spacer jako przyjaciele ? Dzisiaj wieczorem ?

Spojrzała na mnie i kiwnęła głową. Ucieszyło mnie to ponieważ mogliśmy pobyć sami i na dodatek pozwiedzać, chciałbym się czegoś o niej dowiedzieć. Klasnąłem w dłonie i uśmiechnąłem się najszerzej jak umiem ukazując zęby.
N: Przyjdę po ciebie o siódmej.
B: Będę czekać.

Zaczęła zmieniać akcent, i poruszać brwiami. Zaśmialiśmy się oboje i wróciliśmy na basen by nie pomyśleli że nic nie robimy.

B: Denerwuję mnie ta opiekunka.

Wskazywała palcem na dziewczynę trochę starszą od nas. Mogła mieć z 25-27 lat. Rozumiałem Beverly, uczepiła się nas jak rzep psiego ogona. Według niej zawsze się spóźnialiśmy, byliśmy nieodpowiedzialni wobec dzieci i nie wiem co jeszcze.

N: Wiem co czujesz. Opiekuję się chłopakami, tylko ona widzi tylko to co chce zobaczyć.
B: Najchętniej ogoliłabym jej głowę. Ale obiecałam sobie że będę miła dla każdego wiec muszę ją jakoś znosić. - Wydukała to z siebie, trochę z wrogością. 


Była dwunasta po południu, dzieciaki zgłodniały więc udaliśmy się do jasnobrązowego pomieszczenia. Stoły były poukładane w rządku. Przez okna po lewej stronie dostawały się promienie słońca. Po prawej stronie znajdowała się kuchnia do której można się było dostać przez drewniane otwierane w obie strony drzwi.

B: Ja jakoś nie jestem głodna. Jak " trojaczki "- nakreślił w powietrzu nawiasy - zjedzą przyprowadź je do mnie do pokoju.
N: Okey.

Jej brązowe oczy z ognikami w oczach rozglądały się po całej sali, usta wygięły w uśmiech i po chwili cała jej postać zniknęła. Wykonałem jej wszystkie polecenia i odesłałem niebieskookie do naszego pokoju a sam zająłem się chłopakami.

* Oczami Beverly *

Usłyszałam delikatne pukanie do drzwi.

B: Proszę !

Do środka weszły moje podopieczne, wskazałam i m jednym płynnym gestem aby usiadły na łóżku. Ja nadal stałam przed szafą pełną moich ubrań i drapałam się momentami po głowie. Usiadłam obok dzieci ciężko sapiąc.

K: Nie masz w co się ubrać na spacer prawda ?
B: Skąd ty ... ?
L: My mu pomogłyśmy, uznałyśmy że to lepsze niż gapienie się na ciebie.

Moje oczy robiły się coraz większe, takie małe dzieci namówiły prawie dorosłego mężczyznę na coś takiego ? Trudno mi było w to uwierzyć ale nie chciałam się do tego przyznawać.

K: My się wszystkim zajmiemy. Spokojnie.

W mgnieniu oka znalazły się przy mojej szafie i przeglądały każdą rzecz zawieszoną na wieszaku lub złożoną w kostkę na półkach.

B: Może mogłabym ...
K&L&A : Niee !!
B: Okej .

Założyłam nogę na nogę i oparłam się łokciem o kolano. Chciało mi się śmiać, ale starałam się powstrzymywać. Zerkałam na nie lub na podłogę.
Amy chwyciła dobrze mi znany materiał z dna szafy, przyłożyła do siebie po czym pokazała to siostrom. Moja sukienka od taty. Dostałam ją na 18 urodziny, zbierałam na nią od miesięcy a gdy chciałam ją sobie kupić okazało się że już ich nie ma. Miałam miłą niespodziankę rozdzierając starannie zapakowany prezent od taty.
Podeszłam do nich i chwyciłam sukienkę. Przyłożyłam ją do ciała i przeglądałam siew wielkim lustrze. Koralowa sukienka, odsłaniająca kolana i lekko uda. Charakterystyczne wcięcie podkreślające talię każdej dziewczyny i niewielki dekolt dodawały jej elegancji.


A: Przymierz ją !

Poszłam do łazienki się przebrać, gdy ją ubierałam, czułam się jak księżniczka. Materiał przypominał w dotyku aksamit i delikatnie układał się na moim ciele. Zanim wyszłam, okręciłam się kilka razy i pozwoliłam aby wiatr spowodowany ruchem kołysał sukienką. Nacisnęłam na klamkę i przyciągnęłam do siebie drzwi.

B: Może być ?
L: Jesteś śliczna. Ale nie my cię oceniamy tylko Niall.

Lucy uśmiechała się  do mnie ukazując białe ząbki i dołeczki w policzkach. Kathy podała mi moje baleriny podchodzące pod ten sam kolor co sukienka. Chwilę się zastanawiałyśmy co zrobić z włosami. Postawiłyśmy ma delikatne fale które wystarczyło doprowadzić do perfekcji czym ja zajęłam się osobiście. Popsikałam się najdroższymi perfumami jakie miałam w swoim wyposażeniu i byłam gotowa.Nie mogłam uwierzyć że dla Niall'a szykowałam się cały dzień. Od 13 do teraz. Zostało mi 15 minut, chwyciłam błyszczyk i delikatnie przejechałam nim po ustach. Widziałam spojrzenia dziewczynek odbijających się w lustrze. Zrobiłam dzióbek po czym posłałam im całusa i uśmiech.



Zajęłam miejsce na łóżku chłopaka i splotłam dłonie. Denerwowałam się. To nie była randka, raczej spotkanie dwójki przyjaciół. Sam to podkreślił. Wbiłam wzrok w podłogę a później na swoje buty.

K: Beverly nie denerwuj się.
L: Właśnie Bev. Po prostu dobrze się baw.

Spojrzałam na nie i lekko się uśmiechnęłam. Takie małe trzy stworzonka potrafiły pocieszyć mnie w najgorszych sytuacjach. Moje aniołki.

B: Dzięki. Nie wiem co bym cez was zrobiła.
A: Pewnie nic.

Usłyszałyśmy pukanie, do pokoju wszedł Niall. Miał na sobie beżowe dżinsy i granatową koszulkę, podkreślała jego błękitne oczy które wydawały się być teraz jeszcze jaśniejsze niż na początku. Jego uśmiech sprawił ze przeszedł mnie miły dreszcz który tylko ja zauważyłam. Rozejrzał się po pokoju po czym podszedł do mnie. Wyprostowałam się i spojrzałam na niego poprawiając sukienkę.

N: Wyglądasz... Nieziemsko.

Uśmiechnął się i spojrzał na mnie od stóp po czubek głowy. Spojrzał za moje ramię i uśmiechnął się jeszcze bardziej.



Ja się zarumieniłam i również uśmiechnęłam, powędrowałam za nim wzrokiem i zatrzymałam się na pyzatej buzi Amy, która podchodziła do Irlandczyka wolnym krokiem.

A: Słuchaj. W domu macie być przed 22, bawcie się dobrze ale nie za dobrze. Rozumiemy się ?
K: Amy co ty robisz ? Sądziłam że go lubisz.
A: Bo lubię, ale trzeba go nastraszyć, nie ma tu ojca Beverly a ktoś musi zająć jego miejsce.

Zaśmialiśmy się pod nosem. Położyłam dłoń na czubku głowy blondyneczki i lekko nią potrząsnęłam.

B: My już pójdziemy. Wy róbcie co chcecie, tylko proszę was nie wpakujcie nas w kłopoty.

Pokiwały głową na zgodę i włączyły niewielki telewizor który stał w rogu, wyszliśmy na korytarz a Niall ostrożnie zamknął za nami drzwi.

B: Gdzie pójdziemy ?
N: Na spacer. Pasuję ci plaża ?

Kiwnęłam głową. Szliśmy przez korytarz który wydawał mi się nieskończenie długi, gdy już ujrzałam drzwi wejściowe, moje obawy nasiliły się niemiłosiernie. Czego tak na prawdę się bałam nie jestem pewna. Wychodząc na zewnątrz ciepły powiew wiatru otulił moje policzki, włosy podskoczyły a oczy przymrużyły. Zaczerpnęłam powietrze przez nos i rozejrzałam się dookoła. Słońce powoli zbliżało się do tego by zniknąć za falami więc chłopak mnie pospieszył i w przeciągu kilku minut znaleźliśmy się na miękkim piasku wpatrując się jak wielka ognista kula, topi się w wielkim błękicie morza.

~*~
Powiem szczerze zaskoczyliście mnie bardzo miło ilością komentarzy i tak jak obiecałam piąta cz. pojawia się już dzisiaj. Pierwszy raz napisałam dwie części w ciągu jednego dnia, ale zmotywowaliście mnie i postanowiłam dać sobie szanse. Niektórzy pewnie sądzą że pisanie takich fan fiction jest łatwe, a jest wręcz przeciwnie. Zanim te wszystkie słowa trafiły do mojej głowy przeczytałam masę książek i innych opowiadań. Więc mam nadzieję że to docenicie. :) Dziękuję i mam nadzieję że tak aktywni będziecie już zawsze. <3 

Summer Love. cz. 4

Czułam jak pojedyncza łza spływa po moim poliku. Otarłam ją wierzchem dłoni i spojrzałam za zdjęcie w ramce. Przemyślałam to i nie chce tam wracać. Do tamtych "mrocznych" czasów. Kolejna łza zaczęła spływać mi po poliku, i następna i następna aż w końcu byłam nimi zalana. Nie było słychać że płaczę, bo nie płakałam. Łzy spływały mi po polikach kaskadami bez żadnego powodu.


N: Bev ty płaczesz ? Co się stało ?

Chłopak znalazł się teraz przy mnie kucając przy łóżku. Spojrzałam na niego i czułam że jestem czerwona i spuchnięta. Wyprostowałam się i spuściłam głowę.

N: Beverly ? Co się stało ?

Ujął moją twarz w dłonie i zmusił bym patrzyła na niego. Przez chwilę miałam wrażenie że moje usta są zamknięte  na kluczyk, ale gdy oczy Horana spoglądały w moje tak głęboko jak by chciały przeszyć nawet moją duszę rozluźniałam się a ciężar który spoczywał na moich ustach stawał się nieodczuwalny.

B: Jestem okropna !

Chłopak patrzył na mnie z niedowierzaniem a ja znowu poczułam stróżki wody na polikach.

B: Jestem okropna i zawsze taka będę. Jestem niemiła dla osób które znam. Nie wiem po co w ogóle zgadzałam się tu wyjechać.
N: Uspokój się !

To chyba jedyne co miał do powiedzenia. Teraz trzymał mnie w mocnym uścisku i chował w swoich ramionach. Rozbeczałam się na dobre i czasami brakowało mi powietrza przez co się zanosiłam. Nie wiem jak długo mnie tak przytulał, ale było na tyle długo bym się uspokoiła i wypłakała.

N: Powiesz mi teraz co się stało ?

Mówił do mnie bardzo łagodnie nadal przytulając. Wtuliłam głowę w jego tors i ścisnęłam koszulkę. Zacisnęłam oczy żeby nie uronić już więcej łez. Wpatrywałam się w podłogę i pozwoliłam aby słowa i emocje same ze mnie wypłynęły.

B: Tęsknie za nimi. Kocham ich i są dla mnie najważniejsi. Jednak, oni sprawiają że jestem kimś innym, jestem wredna, niemiła i okrutna. Jak najgorsza Zdzi** świata. Kiedyś miałam pełno znajomych i przyjaciół a teraz mam tylko ich. Chciałabym im to wytłumaczyć ale oni mnie zostawią. Przestaną akceptować i zepsują kolejnego człowieka, który będzie chciał mnie zastąpić.
N: To nie są przyjaciele. Jak nie będą cię akceptować taką jaka jesteś, to już dawno powinnaś ich zostawić. Nie myśl nawet w taki sposób o sobie. Jesteś piękna, cudowna, pełna życia i mógłbym tak wymieniać i wymieniać. W końcu dostaną nauczkę i będą cię prosić żebyś do nich wróciła. A to że ich kochasz to w końcu minie.
B: Obyś miał rację.

Podniosłam się i spojrzałam na niego. Mocno go teraz przytuliłam i szepnęłam do ucha bezgłośne " dziękuję ". Chwyciłam ramkę i wyciągnęłam z niej zdjęcie.
B: Zabierz je ode mnie.

Odwróciłam głowę i wyciągnęłam dłoń ze zdjęciem w jego stronę. Poczułam tylko jak ten głupi kawałek papieru za który kiedyś oddałabym życie wymyka się z pomiędzy moich palców. Wpatrywałam się teraz w morze które było widać za oknem ponieważ nie chciałam patrzeć na to gdzie blondyn je chowa.

N: Jesteś tego pewna ?
B: Tak. - powiedziałam stanowczo i poprawiłam pozycje siedzącą.

Usłyszałam tylko jak wypuszcza powietrze w geście poddania. Chwycił mnie teraz za rękę a ja spojrzałam na niego. Kiwnął głową a ja uśmiechnęłam się do niego szeroko. Coś kazało mi się do niego zbliżyć i gdy chciałam to uczynić ktoś zaczął pukać do drzwi. Zerknęliśmy oboje na zegarek była już 21 i każdy powinien spać. Spojrzałam na niego lekko przerażona i poszłam otworzyć drzwi.

A: Beverly. Nie mogę zasnąć.
B: Amy. Wejdź.

Blondyneczka weszła do pokoju i stała teraz przy szafie ze spuszczoną głową. Palcem wskazałam Niall'owi taras a on pospiesznie się na niego udał. Wzięłam małą na ręce i usiadłam na łóżku.

B: A teraz powiedź czemu nie możesz zasnąć.
A: Cały czas śni mi się, że jak śpię to ktoś chce zrobić coś Lucy i Kathy. Gdy je budzę mówią że to tylko zły sen i mam się tym nie martwić. Znowu zasypiam i mam ten sam koszmar.

Amy zaczęła lekko szlochać a ja przytuliłam ją do siebie. Jej loki łaskotały mnie delikatnie w szyję. Zaczęłam nią kołysać i nucić kołysankę którą pamiętałam z dzieciństwa. Trochę mi to zajęło, czasami jeszcze mamrotała coś pod nosem i szlochała. Znowu zerknęłam na zegarek. Była już dwudziesta druga a o dziewiątej jest zbiórka. Dziewczynka zasnęła a ja położyłam ją do siebie do łóżka starannie okrywając kołdrą i pocałowałam ją w czółko.

B: Śpij dobrze księżniczko.

Gdy się wyprostowałam zgasiłam wszystkie światła zostawiając jedynie zapaloną lampkę na szafce nocnej. Ostatni raz zerknęłam na nią i ujrzałam słodki uśmiech który wyglądał jeszcze bardziej uroczo gdy spała.
Stałam teraz w wejściu na balkon opierając się o framugę drzwi i nie spuszczałam Amy z oka ani na sekundę.

N: Mogę już wrócić do łóżka ?

Niall stał obok i szeptał mi do ucha. Kiwnęłam głową i dopiero teraz dotarło do mnie że nie mam gdzie spać. Spojrzałam na leżak rozłożony na tarasie. Westchnęłam ciężko i skierowałam się w jego stronę.

N: A ty gdzie ?

Nialler chwycił mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.


B: Na leżak. Muszę gdzieś spać. - Wymusiłam uśmiech.
N: Ja mogę spać na leżaku a ty śpij u mnie.
B: Nie mogę. Będę się z tym źle czuła.
N: Ja tak samo.

Popchał mnie w stronę pokoju. Przymrużyłam oczy i zaśmiałam się bezgłośnie żeby nie obudzić Amy. Stałam przed jego łóżkiem spoglądając przez ramie na chłopaka który szykuje sobie miejsce do spania na tarasie. Spuściłam głowę i westchnęłam. Chwyciłam najmniejszego jaśka i wyszłam na taras. Niall był odwrócony plecami więc cisnęłam w niego poduszką. Jak najszybciej się odwrócił i spojrzał na mnie.

B: Twoje łóżko jest na tyle duże, by pomieścić nas oboje.

Wyciągnęłam do niego rękę i uśmiechnęłam się zachęcająco. W mgnieniu oka znaleźliśmy się w pokoju. Chłopak położył się przy ścianie a ja tak blisko brzegu że mogłabym spaść.

N: Zaraz spadniesz.
B: Wiem ale nie będę ci zajmować miejsca.

Poczułam jak łapie mnie w talii i przysuwa do siebie. Odwróciłam się do niego i lekko uśmiechnęłam. Oczy same mi się zamykały więc nie minęła chwila a ja już spałam.

* Oczami Niall'a *

Beverly już śpi. Czuję się niezręcznie ponieważ jeszcze nigdy żadna dziewczyna nie była tak blisko mnie a co dopiero w łóżku.

N: Dobranoc.

Wyszeptałam w sumie sam do siebie i usnąłem. Cały czas śni mi się Bev w różnych sytuacjach. Jak się cieszy, smuci. Jest zła sama na siebie. Zagubiona i zamyślona. Znudzona i zatracona w muzyce oraz książkach. Tak samo było jak ją pierwszy raz ujrzałem. Z pozoru zwykła dziewczyna która tak jak ja chciała spędzić czas nad morzem a to była jedyna okazja. Założyła słuchawki i zatraciła się w muzyce. Później było tak z lekturą. Ten nadmiar emocji który można było wyczytać jej z oczu.

Gdy się obudziłem była siódma. Beverly spała i była odwrócona twarzą w przeciwną stronę. Zabrałem swoją dłoń z jej ramienia i lekko się przestraszyłem. Nie wierzyłem w to, sądziłem że cały wczorajszy wieczór mi się tylko śnił. Przez jej ramię spojrzałem na jeszcze śpiące dziecko i powoli docierało do mnie że to wszystko dzieje się naprawdę. Usiadłem na końcu łóżka i zacząłem się przeciągać. Uszykowałem sobie ciuchy tj. biała koszulka z nadrukiem odsłaniająca większą część mojego torsu i pleców do tego krótkie dżinsowe spodenki. Poszedłem do łazienki i zażyłem poranny prysznic. Ubrałem się w ciuchy wcześniej przygotowane i zacząłem układać włosy w tak zwany artystyczny nieład. Wyszedłem z łazienki i udałem się na balkon z którego obserwowałem jeszcze pustą plaże. Od piasku odbijały się promienie słońca, fale delikatnie uderzały o brzeg tworząc pianę która znikała po pewnym czasie. Na molo zaczęto rozstawiać różne atrakcje dla turystów i budki z jedzeniem. Ja wpatrywałem się w horyzont i rozważałem nas swoim snem.

* Oczami Beverly *

Do pokoju dostał się świeży powiew wiatru przesiąknięty zapachem morskiej wody. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Przejechałam ręką po pustym miejscu i zerwałam się na równe nogi. Drzwi na balkon były otwarte co oznaczało że mój obecny współlokator znajdował się właśnie tam.
Amy zaczęła mamrotać niezrozumiałe słowa przez sen, to było tak urocze że nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się chichrać.


Dziewczynka przewróciła się na drugi bok a ja udałam się pod prysznic. Potrzebowałam takiego orzeźwienia. Stałam owinięta ręcznikiem przed swoją szafką. Z wieszaka chwyciłam pierwsza lepszą sukienkę i poszłam pospiesznym krokiem do wykafelkowanego pomieszczenia. Łazienki. Ubrałam się i nałożyłam odrobinę pudru na niedoskonałości, na rzęsach zawitał tusz a na ustach pomadka ochronna która sprawiała że usta były piękniejsze niż po nałożeniu błyszczyka czy najdroższych szminek. Wychodząc rozczesywałam włosy które lekko podeschły. Mój telefon zaczął wibrować co sugerowało że dostałam sms'a.

" Hej Bev. Mamy z Max'em dla ciebie niespodziankę. Przyjeżdżamy do ciebie do kurortu. Chciałabym z Tobą porozmawiać. Nie musisz się bać to będzie miła rozmowa. Chyba zrezygnujemy z tych całych święceń. Mam nadzieję że się o to nie pogniewasz. Całusku Agnes i Max. xoxo "

Czyżby i moja przyjaciółka zauważyła to co ja ? Jeśli tak to jestem w siódmym niebie.  Odpisałam jej że się nie gniewam i zapytałam kiedy będą jak się okazało jeszcze dzisiaj. Banan nie znikał z mojej twarzy. Dochodziła już dziewiąta, podeszłam do jeszcze śpiącej blondyneczki i lekko odkryłam jej kołdrę.

B: Amy ? Wstawaj, siostry czekają.
A: Jeszcze trochę mama.

Jej dziewczęcy mamrot momentami przechodził w mruczenie. Złożyłam usta w dzióbek i uniosłam jedną brew.  Zaczęłam jeździć palcem po jej koszulce nocnej łaskocząc ją po brzuchu i czasami łapiąc za ucho. Nic to nie dawało. Wsadziłam małego palca do swoich ust po czym jej lekko do ucha. Nawet nie drgnęła, co mnie zaskoczyło. Ja od razu bym piszczała.

N: Ktoś chyba nie może wstać.
B: Niestety.

Nialler położył mi dłoń na ramieniu a ja spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.

N: Amy ? Zaraz się spóźnisz na śniadanie !

Oczy dziewczynki momentalnie się otworzyły. Wstała na równe nogi i bez słowa podbiegła do drzwi. Irlandczyk spojrzał na mnie i zaczął poruszać brwiami.

N: Tak to się robi.
B: Zabawne.

Kiwnął głową w stronę drzwi i lekko się uśmiechnął. Teraz to ja stałam na równych nogach i podeszłam do drzwi otwierając je.


Amy zniknęła nam już na korytarzu. Zaśmiałam się pod nosem i wolnym krokiem kierowałam się w stronę stołówki.

B: Niall, masz jeszcze zdjęcie które chciałam żebyś schował ?
N: Tak a co ?
B: Chciałbym je odzyskać.
N: Ymm. Ok. Jak wrócimy do pokoju to ci je oddam.
B: Dzięki.

Weszliśmy do stołówki. Pierwszy raz się nie spóźniliśmy. Pomogliśmy powykładać talerze i inne rzeczy na stoły. Zaczęły się zbiegać dzieci, więc zasiedliśmy jak lordy przy swoim stoliku i przyglądaliśmy się wszystkiemu.

~*~
Mam nadzieję ze opłacało się czekać. Jestem zadowolona z tego rozdziału ponieważ zmieniłam trochę przebieg tego wszystkiego. Agnes i Max mięli się już nie pokazywać ale jednak postanowiłam że to uczynię przez co fabuła się bardziej rozkręci. :) Mam nadzieje że do zobaczenia przy kolejnej części. :) 

poniedziałek, 15 lipca 2013

Summer Love cz.3

Po skończonym śniadaniu każdy spotkał się ze swoimi podopiecznymi. Gdy tak się rozglądałam dziękowałam Bogu w głębi ducha że dostałam tylko trójkę dziewczynek. Niektóre dzieciaki były wredne i nawet tak wyglądały. Zerkałam na Niall'a a on dodawał mi otuchy. W końcu obok mnie pojawiły się postacie trojga dzieci.

B: Jestem Beverly. Będę waszą opiekunką i ostrzegam że nie lubię wrednych dzieciaków.
A: Jestem Amy. Mam 6 lat.

Najmłodsza z dziewczynek odezwała się jako pierwsza. Miała jasnoniebieskie oczy i blond loki uczesane w kitki. Dość pyzata buzia mieniła się urodziwym rumieńcem, na lekko opalonym nosie można było dostrzec pojedyncze piegi jak u mnie. Ubrana była w spodenki 3/4 i zielony podkoszulek a do tego białe sandałki w kwiatki.

K: Jestem Kathy. Mam 10 lat i jestem najstarsza.

Niebieskooka dziewczyna położyła dłoń na ramieniu Amy. Jej czarne włosy delikatnie opadały na ramiona. Spoglądała zachęcająco na ostatnią dziewczynę poprawiając swoje okulary w fioletowych oprawkach. Pasowały do jej lawendowej sukienki.

Uklękłam przed ostatnią dziewczynką.

B: Skoro Amy i Kathy mi się przedstawiły i ja także to zrobiłam to ty pewnie jesteś Lucy ?
L: Tak.

Uśmiechnęłam się do niej i wyciągnęłam dłoń żeby mała mogła ją uścisnąć. Przez chwilę się wahała ale w końcu ją uścisnęła i również się uśmiechnęła ukazując urocze w jej przypadku dołeczki.

B: Ile masz lat?
L: 8.

Zauważyłam że wszystkie trzy dziewczynki mają podobne rysy twarzy jakby były spokrewnione. Po pewnym czasie trafiło do mnie że to są siostry.
Lucy miała kasztanowe włosy i spięte w koka na czubku głowy. Ona również miała błękitne oczy. Jak Amy miała pojedyncze piegi ale tylko w okolicach nosa. Ubrana w białą koszulkę z nadrukiem i różową spódniczkę dziewczyna podeszła do sióstr i teraz wszystkie trzy spoglądały na mnie pytająco.

K: To co będziemy robić proszę pani ?
B: Po pierwsze mówcie mi Beverly. Mam 19 lat i nie jestem jakąś tam staruszką do której trzeba mówić psze pani. - puściłam im oczko a one zaczęły chichotać. - Dzisiaj mamy pozwiedzać miasto więc idziemy.

Dziewczynki złapały się za rączki a najmłodsza Amy złapała również mnie. Była strasznie urocza, spodobała mi się i nie tylko ona. Chciałam je ośmielić, żeby przeżyły najlepsze wakacje w życiu. Gdy zbliżałyśmy się do wyjścia, zawołał mnie Niall. Odwróciłam się do niego i odgarnęłam włosy do tyłu. Chłopak podszedł do nas a za nim sznur chłopców.

N: Też idziecie zwiedzać miasto ?
B: Tak. W sumie tak jest w grafiku, ja zabrałabym je na plaże, złapały by trochę słońca zobacz jakie blade.

Wskazałam na nie ręką, chłopak spojrzał na nie a one zaczęły się rumienić i krepować. Blondyn uklęknął przed nimi.

N: Nie słuchajcie jej. Beverly głupoty gada jesteście śliczne.
A: Dziękuję.
K: Ja też.
L: I ja.
N: Jesteście siostrami ?
K: Tak, pewnie to widać ?
N: Po kolorze oczu to na pewno.

Lucy chyba nad czymś się zastanawiała patrzyła na Niall'a a później robiła dziwne wyrazy twarzy.

L: Ty tez masz niebieskie oczy. Więc równie dobrze możesz być naszym starszym bratem.

Chłopaka skrępowało, wstał spojrzał na mnie później na dziewczynki. Przejechał dłonią po włosach i dodał.

N: W sumie czemu nie. Siostry zawsze by mi się przydały.
B: Dobra wy tu gadu-gadu a musimy zabrać ich na miasto.

Wskazałam teraz piątkę chłopców rozmawiających o autach i grach komputerowych za Niall'em. Chłopak pokiwał głową i ruszył przed siebie. Gdy odchodził westchnęłam głęboko i odprowadzałam go wzrokiem.
Poczułam lekkie szarpnięcie i skierowałam wzrok w przyczynę tego. Kathy.

K: To twój chłopak ?
B: Nie, kolega mieszkamy w jednym pokoju i się zaprzyjaźniamy. A chłopaka już mam i jesteśmy szczęśliwi.
K: Na twoim miejscu zadzwoniłabym do chłopaka. Jesteś ładna, ale skąd możesz wiedzieć, co on teraz robi?

Zaskoczyło mnie to, ona miała 10 lat a mówiła jakby miała z 17 i wiedziała na czym polegają związki.

B: Spokojnie moja przyjaciółka go pilnuje, zresztą ufam mu a on ufa mi to chyba najważniejsze ?
K: W sumie tak.

Kathy znowu poprawiła okulary. Otworzyłam im drzwi i poszłyśmy zwiedzać miasto. W powietrzu unosiła się słodka woń gofrów i innych smakołyków. Pokazywałam dziewczynką najciekawsze a zarazem bardzo uczące rzeczy. Znałam dobrze Schifold, przyjeżdżam tu co roku z rodzicami, Agnes i Max'em. Pod koniec wycieczki poszłyśmy do mojego ulubionego miejsca. Park z wielką fontanną na środku, mimami i ludźmi którzy chcieli by uciec od normalnej rzeczywistości. Wieczorami było tu najpiękniej. Nie było latarni oprócz jednej przy fontannie. Na drzewach mieniły się lampiony różnego koloru zakładane każdego dnia.

Usiadłyśmy na ławce, niebieskookie zajadały się teraz lodami a ja wsłuchałam się w szum wody bulgoczącej w basenie fontanny.

L: Beverly możemy już wracać ?

Zerknęłam na telefon za 20 minut będzie kolacja.

B: Jasne, musimy iść na kolacje.
A: Kolacja ? Kiedy ?
B: Za dwadzieścia minut.

Dałam jej pstryczka w nos i wstałam na równe nogi. Szłyśmy dość szybko żeby się nie spóźnić. Do naszego hotelu wchodziły już inne grupy więc my wtopiłyśmy się w tło i migiem znalazłyśmy się w stołówce. Chwyciłam żółtą tacę i zaczęłam nakładać sobie jedzenie. Wzięłam tylko bułkę z sałatą,pomidorem i szynką a do picia herbatę owocową. Zasiadłam przy swoim stole i wzięłam pierwszego łyka napoju.

N: Hej, i jak było ?
B: Fajnie. Dziewczyny są boskie. Starałam się żeby dobrze się bawiły i czasami czegoś nauczyły. A tobie jak poszło ?

Zrobiłam pierwszego kęsa bułki i słuchałam jak chłopak opowiadał o swoim dniu. Z tego co wyczytałam to jego "klasa" chłopców była bardzo spokojna i miła więc blondyn się cieszył. Zerkałam na stolik moich dziewczyn i uśmiechałam się sama do siebie.

N: Polubiłaś je prawda ?
B: Są urocze - wzięłam kolejnego łyka herbaty - nieśmiałe ale urocze. Co prawda Lucy mało mówi ale wiem że jakby się nie bała to nawijała by na okrągło.

Po skończonej kolacji dopiłam swój napój chlupoczący jeszcze na dnie kubka. Przetarłam usta chusteczką i wstałam. Stałam teraz w najdalej wysuniętej części korytarza trzymając telefon w ręce.  Na ekranie widniało zdjęcie Agnes i jej numer. Chciałam nacisnąć zieloną słuchawkę ale się bałam.

B: Bev czego ty się boisz to twoja przyjaciółka.

Wcisnęłam zielony przycisk i po trzech sygnałach usłyszałam znajomy głos.

A: Halo ?
B: Hej Agnes tu Beverly.
A: Bev dziewczyno czemu dopiero teraz dzwonisz ? Tęsknimy z Max'em za tobą
B: Nie miałam kiedy zadzwonić. Dostałam trzy dziewczyny do opieki i muszę je jakoś zabawiać a dodatkowo mieszkam w pokoju z chłopakiem. Jest strasznie miły i ...
A: Pewnie jakiś lamus, ale spokojnie jak do nas wrócisz sprawimy że znowu będziesz sobą. Chyba się tam zepsujesz mała. Słychać to w twoim głosie, zmieniasz się a taka nie będziesz zbytnio pasować do naszej paczki.
B: Masz rację, jak wrócę chyba potrzebne mi będą święcenia. - Obie się zaśmiałyśmy - Pilnuj mi Max'a i powiedź mu że tęsknię.
A: Nie łam się Bev przypilnuję go. Kocham.
B: Ale ja bardziej.

Rozłączyłam się. Pomyślałam o święceniach i wzdrygnęłam się na samą myśl o nich. Wymyśliłam je z Agnes w pierwszej klasie. To miały być sprawdziany czy dane osoby przydadzą się lub nadają do naszej paczki. Do tej pory przeszedł go Max i Tony, brat Agnes.

B: Rany ja jestem wredna !

Zaczęłam przypominać swoje życie w paczce, naśmiewałam się ze słabszych osób, dbałam o wygląd i ciuchy. Ciągle imprezowałam i wykorzystywałam miłe osoby. Ten kurort aż tak zmienił mnie przez dwa dni ? W sumie czułam się inaczej i spodobało mi się to ponieważ ludzie się mnie nie bali tylko byli mili.
Wróciłam do pokoju i zasiadłam na łóżku przykrywając nogi koce. Położyłam głowę na swoim jaśku i zaczęłam pogrążać się w marzeniach.

~*~
Jest już 3 cz. Wybaczcie że tyle na to czekaliście ale znacie zasady 5 komentarzy. Mam podać 7.000 odwiedzin i 11 obserwatorów odejmując mnie. Na komentarze czekałam bardzo długo i zasmuciłam się. Reklamowałam bloga wszędzie gdzie się dało ale nie pomogło to zbytnio. Uwierzcie mi że wasze opinie są dla mnie bardzo ważne i motywujące, może powinnam coś zmienić na blogu czy może w ogóle go usunąć ?

PS wybaczcie że teraz nie ma żadnych gifów i obrazków. :( 

piątek, 12 lipca 2013

Summer Love cz.2

muzyka

* Oczami Niall'a *

Beverly wydaję się całkiem fajna. Nie jest jakąś zadufaną w sobie nastolatką z milionami kompleksów. Jest naturalna, bez tony tapety ma twarzy, zawsze z rumieńcem i lekkimi piegami. Jej ciemne oczy wpatrywały się w książkę, pochłaniały każdy wyraz i powiększały się od nadmiaru tych wrażeń związanych z lekturą. Włosy kolory mlecznej czekolady związane w artystycznego koka i lekki uśmiech sprawiały że wyglądała... cudownie ? Tak raczej tak.

B: Nie chciałabym się dowiedzieć jak to się kończy.
N: Czemu ?
B: Wolę to doczytać. Sama.
N: Przecież zostały ci 2 rozdziały mogę Ci chyba powiedzieć ?
B: To książka o miłości, skąd możesz wiedzieć jak się kończy ? Faceci na ogół czegoś takiego nie czytają.

Jej oczy spoglądały w moją stronę i zachęcały tylko do tego żeby się w nich zatracić. Zawstydziłem się i przejechałem dłonią po włosach, później wzdłuż karku.

N: Kiedyś czytałem. Nie ważne w sumie możesz o tym zapomnieć.
B: Tak naprawdę, to czytam ją od dwóch lat. Zawsze przy ostatnim rozdziale zaczynam książkę od początku. Nie chcę się dowiedzieć jak to się skończy, bo już się tego domyślam. Główna bohaterka zrozumie że miłość jej życia cały czas była przy niej a ona umawiała się z jakimś palantem który zdradzał ją na prawo i lewo. Dlatego wolę zaczynać od początku. Głupie co nie ?


Spuściła wzrok i wpatrywała się w swoje fioletowe skarpetki. Uśmiechnąłem się i wstałem.

N: Mogę ?

Wskazałem miejsce obok niej, spojrzała na mnie i przytaknęła. Usiadłem obok niej.

N: To nie jest głupie. W sumie dobrze że tak robisz, bo główna bohaterka dowiaduje się o tym bardzo późno i tylko cierpi.
B: Dzięki.

Przeprosiłem ją i poszedłem do łazienki przebrać się do spania. Nie powiem byłem zmęczony, jutro musimy jeszcze wymyślać zabawy dla swoich podopiecznych. Nie powiem ale jestem w tym kiepski. Wychodząc z toalety zauważyłem że Beverly już śpi i to całkiem słodko. Uchyliłem okno i przykryłem ją dokładniej, bo nie chciałem być odpowiedzialny za to że będzie chora. Usadowiłem się w swoim łóżku jak najwygodniej i nie potrzebowałem zbyt wiele czasu by oddać się krainie snów.


Obudziły mnie promienie słońca dostające się przez odsłonięte okno, spojrzałem na zegarek było po 7 a wstajemy o 9. Przewróciłem się na bok i zakryłem twarz poduszką. Zrezygnowałem jednak z tego ponieważ powietrze nie dostawało się do moich płuc. Usiadłem na łóżko. Beverly nie było, zastanowiło mnie to gdzie mogła wybyć tak wcześnie. Krótkie przechadzki po pokoju sprawiły że znów zrobiłem się senny. Położyłem się na łóżku i zacząłem rozmyślać nad zabawami dla dzieci.

B: Hej !

Przez drzwi na balkon wbiegła Beverly, ubrana w biały sportowy stanik nike, czarne spodnie ze ściągaczami i jasnofioletowe buty do biegania. Przywitała mnie uśmiechem. Wyciągnęła słuchawki z uszu i poszła do łazienki. Siedziała tam dość długo więc postanowiłem się ubrać. Z walizki wyciągnąłem jasne rurki i zielony t-shirt z nadrukiem " Free Hugs ", kocham tą koszulkę. Nałożyłem swoje ciemne tenisówki i byłem gotowy na przeżycie jakoś tego dnia.

N: Beverly, musimy iść na śniadanie i przywitać podopiecznych.

Zacząłem pukać do drzwi łazienki, oparłem się o nie i usłyszałem jak Beverly przekręca klamkę. Wyprostowałem się i stałem w drzwiach jak struna.

B: Możemy iść.

Dziewczyna ubrała krótkie spodenki i za duży sweter  w pasy. Jej włosy układały się w precyzyjnie zrobione loki i opadały na ramiona. Otworzyłem jej drzwi i zeszliśmy na dół.

* Oczami Beverly *

Niall stał przede mną w drzwiach i wyglądał niesamowicie. Jego blond włosy były ułożone w nieład jak by nawet ich nie układał. Jasne oczy wpatrywały się we mnie a usta składały w uśmiech. W stołówce byliśmy ostatni i wszystkie oczy były skierowane w naszą stronę. Dostaliśmy ochrzan od starszych opiekunów ale nie robiło to na nas wielkiego wrażenia.  Usiedliśmy do stolika i przez całe śniadanie się śmialiśmy.


~*~

Wybaczcie że takie dziwne ale pod koniec zaczęłam się mieszać i plątać :c Mam nadzieje że mi to wybaczycie i będziecie komentować oraz czekać na następny rozdział jak do tych czas. xx

5 Komentarzy i dalej ! 

środa, 10 lipca 2013

Summer Love cz.1


Jechaliśmy dość długo, prawie cały dzień. Na miejscu byliśmy jeszcze przed 19. i zostaliśmy ciepło przyjęci. Nasz kurort był niesamowity, miał ogromy basen, pokoje 2,3 i 4-osobowe. My jako opiekunowie mięliśmy jeden własny. Do plaży nie mięliśmy daleko jedynie 100 metrów. Z naszych balkonów rozciągał się zapierający dech w piersi widok na morze i zachodzące słońce. Wysiadając z autobusu zaciągnęłam się wilgotnym powietrzem pełnym morskich zapachów i jodu.

N: Hej Beverly, chyba będziemy razem w pokoju.
B: Jeej - nie było to zbyt entuzjastyczne, raczej znudzone.

Super będę w pokoju z chłopakiem. O niczym innym nie marze. Nie zamierzałam się kłócić i posłusznie powędrowałam do pokoju. Weszłam do beżowego pomieszczenia z dwoma wielkimi łóżkami. Jasno brązowa szafa stała w kącie a na niej wisiało okrągłe lusterko. Usiadłam na łóżku przy oknie i zaczęłam się rozpakowywać. Na również jasnej szafeczce nocnej postawiłam zdjęcie ze mną Max'em i Agnes. Wyciągnęłam pidżamę i złożoną w kostkę położyłam na poduszce. Do pokoju wszedł blondyn z jakąś kartką.

N: Hej tu masz listę podopiecznych, nie wiem czemu ale masz tylko trójkę. Ja dostałem piątkę.
B: Dzięki. - zaczęłam czytać - Lucy, Kathy i Amy. Hmm ile one mają lat ?
N: Nie mam pojęcia, jutro się dowiesz.
B: A ty kogo masz ?
N: Sami chłopacy. Kevin, Josh, Brian, Eric i Max.

Gdy usłyszałam ostatnie imię posmutniałam i spojrzałam  na zdjęcie w ramce. Chwyciłam okulary przeciwsłoneczne i wyszłam na balkon. Ciepły wiatr przeczesał moje rozpuszczone włosy, słońca już nie było ale okulary nadal widniały na moim nosie. Usiadłam na leżaku i podkuliłam nogi.

N: Dobrze się czujesz ?

Poczułam jego ciepłą dłoń na ramieniu, spojrzałam na niego i schowałam okulary. W sumie nie wiedziałam co mu powiedzieć. Spędzę dwa miesiące bez najbliższych pierwszy raz od 19 lat.

B: Jest dobrze, tylko pierwszy raz spędzam wakacje bez chłopaka. I trudno mi się z tym pogodzić.
N: Współczuję, ale postaraj się cieszyć tym że jesteś tutaj, nad morzem. Możesz się zrelaksować, poopalać lub co tam będziesz chciała.
B: Wow. Jako jedyny facet chyba wiesz o czym marzy nastolatka na wakacjach.

Uśmiechnęłam się pierwszy raz odkąd wsiadłam do autokaru. Niall odwzajemnił ten uśmiech i znowu ujrzałam jego białe zęby. Zaczęło mi burczeć w brzuchu przez co oblałam się rumieńcem i wyglądałam niczym pomidor. Zakryłam twarz i zaczęłam się śmiać.

N: Widzę że ktoś zgłodniał.

Niall również zaczął się śmiać, zabrał moje dłonie i pomógł wstać. Powędrowaliśmy w stronę kuchni, co prawda przegapiliśmy kolację ale on jakimś cudem znalazł kanapki z szynką,pomidorem i sałatą. Kazał mi czekać na jedzenie choć dobrze widziałam że miał je na talerzu.

B: Niall, gdzie są te kanapki ?

Chłopak wyszedł z ostatnią kanapką w ręce i kończył pierwszą którą zaczął, spojrzał na mnie i wzruszył ramionami.


Zmarszczyłam nos i rzuciłam się w jego stronę. Starałam się odebrać mu kanapkę, lecz na daremno. Niall trzymał ją w gorzę a ja mimo że stałam na czubkach palców nie mogłam jej dosięgnąć. Niebieskooki śmiał się ze mnie a ja powili robiłam się czerwona ze złości.

B: Daj mi ją bo cię ugryzę !
N: Taak na pewno ... Auu !

Tak jak powiedziałam tak zrobiłam i wbiłam się w jego całkiem umięśnione ramię. Poczułam gorzki smak perfum i od razu się skrzywiłam.

N: Dobra masz kanapkę, bo jeszcze mi rękę zjesz.

Uśmiechnął się do mnie i podał mi kanapkę. Zaśmiałam się i zaczęłam ją jeść. Musiałam być głodna, bo w całej stołówce było słychać tylko moje mlaskanie. Po skończonej kolacji wróciliśmy do pokoju.

N: Będziesz chciała się dziś wykąpać ?
B: Tak, mogę iść pierwsza ?
N: Jasne, ja umyłem się jeszcze przed wyjazdem więc łazienka jest do twojej dyspozycji.

Wyciągnęłam swoje rzeczy do kąpieli i biały ręcznik w kwiaty. Łazienka była jasnoniebieska cała wyłożona płytkami, prysznic, toaleta i zlew a na ścianie wisiało kolejne lustro tym razem większe. Obnażyłam się z ubrań i puściłam ciepłą wodę. Czasami było tak, że szum lecącej wody mnie uspokajał. Teraz też tak było, weszłam pod stróżki wody i zaczęłam przejeżdżać miękką gąbką po ramionach. Umyłam włosy i jeszcze przez dłuższy czas siedziałam pod prysznicem. Gdy wyszłam cała łazienka wyglądała jak sauna. owinęłam się  ręcznikiem i uchyliłam okno. Spojrzałam na lustro  było całe zaparowane a ja nie mogłam się powstrzymać by przejechać po nim palcem.


Wyszłam z łazienki, pokój był pusty. Chwyciłam swoją pidżamę i poszłam się przebrać. Umyłam zęby i rozczesałam włosy. Siedziałam teraz na łóżku i czytałam książkę, nic do mnie nie docierało i wszelakie dźwięki były dla mnie wręcz niedosłyszalne, odbijamy się w mojej głowie jak w próżni, niczym echo.

N: Książa fajnie się kończy.

Blondyn siedział teraz na przeciwnym łóżku i wpatrywał się we mnie, zauważyła go kątem oka ale był on dla mnie obojętny. Po skończonym rozdziale zamknęłam książkę i wróciła do rzeczywistości.

~*~

Mam nadzieję że nowe opowiadanie wam się spodoba, chciała bym bardzo aby was zadowoliło bo po " Poznaj, uwiedź i zostań " mam wrażenie że mnie poopuszczaliście. Popsułam się czy co ?

5 Komentarzy i dalej :* 

Kimmi xx 

wtorek, 9 lipca 2013

Prolog

Summer Love.

Spakowałam już wszystko, czekałam tylko aż przyjdzie Max i się ze mną pożegna. Miałam go zostawić samego na całe wakacje. Jesteśmy parą od 3 lat, to będzie pierwsza tak długa rozłąka jaką nasz związek będzie zmuszony przetrwać. Zaczęłam ściągać walizki na dół. 

M: Hej słońce.  
B: Hej, na pewno poradzisz sobie beze mnie ? 
M: Beverly, daj spokój będzie mnie pilnować Agnes. 

Zaczął poruszać brwiami i pocałował mnie w czubek nosa, uśmiechnęłam się i pocałowałam go namiętnie w usta, chłopak złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie. Usłyszałam głośne chrząknięcie taty i od razu się od siebie odkleiliśmy. 

T: Beverly, powinnaś już iść, autobus czeka. 

Tata patrzył na mnie dość groźnie, do pokoju wparowała mama i położyła mu swoją drobną dłoń na jego potężnym i umięśnionym ramieniu, rozluźnił się i wymusił uśmiech. Moi rodzice byli dość dziwną parą, ojciec masywny i wysoki, dobrze zbudowany brunet o ciemnych włosach i oczach. Miał bzika na punkcie wychowania. Moja matka ? To drobna kobieta o blond włosach i również ciemnych oczach. Zawsze z promiennym uśmiechem. 

B: Zobaczymy się za dwa miesiące. 

Max cały czas obejmował mnie w talii i pomagał zanosić walizki do autobusu, pełnego małych i rozbrykanych dzieci. Takie są uroki pracy jako opiekun na obozie. Dobrze że jedziemy nad morze, będę mogła się opalić. Wsiadając do autokaru ostatni raz spojrzałam na rodziców zauważyłam że nawet tata się smuci a mama go pocieszała. Max patrzył na mnie wzrokiem zbitego psa, ale wiedziałam że nic mu nie będzie, powierzyłam go  przyjaciółce Agnes. Pomachałam im i zajęłam swoje miejsce. 

B: No Beverly musisz sobie poradzić bez nich. 

Oparłam się łokciem o szybę i wypatrywałam czegoś ciekawego za oknem. Na przystanku ujrzałam wysokiego i dość przystojnego chłopaka o blond włosach. Miał na sobie tą samą koszulkę co ja więc domyśliłam się że to kolejny opiekun. Wsiadł do pojazdu, ściągnął plecak i usiadł obok mnie. Nie zwracałam na niego zbytniej uwagi i wróciłam do poprzedniej pozycji. 

N: Jestem Niall. 

Odwróciłam się i ujrzałam błękitne tęczówki, pełne usta i rząd białych jak perła zębów. Uśmiechał się do mnie przyjaźnie i wystawiał rękę w moim kierunku. 

B: Jestem Beverly. 

Odparłam i chwyciłam jego dłoń. Była ciepła i lekko wilgotna od gorąca na zewnątrz. Znowu rozsiadłam się w jak najwygodniejszej pozycji i założyłam słuchawki przez które dostawały się do moich uszu ulubione melodie. 


I jak wam się podoba prolog ? Oby przyciągnął waszą uwagę <3 Myślałam nad nim już dość długo ale tak jak mówiłam piszę jeszcze drugiego bloga :) Jeśli jesteście ciekawi dalszych części zapraszam do komentowania 

Znacie tą zasadę

5 komentarzy i dalej ! 

Szablon by S1K