wtorek, 20 sierpnia 2013

Powrót !


Może tak na wstępie napisze że 11 rozdział zostanie dodany jeszcze dzisiaj. Ucieszyłam się gdy zobaczyłam 15 komentarzy, 17 obserwatorów i ponad 13 tyś. odwiedzin i aż 3 nominacje.  <3
Mordka sama się cieszy.
A teraz trochę zimna wiadomość. Moja pisownia mogłaby się trochę zepsuć, wiecie jak jest na koloniach. Najbardziej zdziwiło mnie to że przypominała mi ona moje opowiadanie "Summer Love" O.o Zaskakujące i fascynujące. Zanim powróci mi ten mój niby dar trochę to potrwa i będę się denerwować gdy notki będą mi wychodzić słabe.

Nie oszukujmy się ! Na kolonii wszystko się zmienia. :) Ale to co się tam działo to były najlepsze chwile w moim życiu. Prawda, przeklinałam, czasami może mogłam się władować w kłopoty, skakałam przez okno by ratować telefon na dodatek nie mój i przeskakiwałam nad ogniskiem mojej wielkości. Poznałam mnóstwo fajnych ludzi młodszych jak i starszych ode mnie, bawiłam się na dyskotekach i musiałam mieć nadzór opiekunów, o 1 nad ranem rozmawiałam przez telefon z kolegą z innej koloni który można by powiedzieć był za ścianą. Nabyłam pięć książek na kiermaszu. Zamiast wydać 34 zł wydałam 5 na jedną. :) Zaczęłam się teraz fascynować wilkołakami, demonami, aniołami, wampirami itp. po prostu książki które są przepełnione magią. Jeśli będziecie chcieli to zrobię zdjęcia i wstawię w następnej notce.

Streszczenie koloni :  

Przyjechaliśmy w czwartek o 18 akurat na kolacje. Pierwszego dnia pojechaliśmy do Kołobrzegu do parku linowego, a po nim było zwiedzanie. Sobotę również spędziliśmy w tym mieście ponieważ mięliśmy rejs statkiem Santa Maria czy jakoś tak. ;p Z moją koleżanką Olą  kopiłyśmy Nutelle i to w monopolowym ! Niedziela to kościół i w sumie nic wielkiego się wtedy nie działo. Tydzień zaczęliśmy zwiedzaniem a skończyliśmy na dyskotece z DJ-em, to właśnie tam poznałam druga kolonię i Adama. Dowiedziałam się jak ma na imie dopiero następnego dnia gdy nikt mi nie krzyczał do ucha albo światełka mnie nie oślepiały. ( Teraz tak kolonie będą dzielone na 2 typy moja i Adama. ) A więc na kolonii Adasia poznałam :

Gracjana, Nikole, Wiktorię, Natalię, Darię, Julię i jeszcze przedstawiał mnie swoim kuzynką. W jego pokoju byli chłopacy których imion nie pamiętam, kojarzę tylko jednego Smoligę bo strzelał do mnie i Adama z pistoletu na kulki gdy przesyłałam mu swoje zdjęcie ponieważ chciał. ;p ( Znaczy Adam chciał moje zdjęcie nie Smoliś ) Często siedzieliśmy na plaży ale zawsze jak ubieraliśmy się jak na lato to robiło się zimno a gdy ubieraliśmy się cieplej to było gorąco -.-" Z plaży też mam kilka wspomnień .:) To tam kolonia Adama próbowała mnie zakopać żywcem a sam Adam starał się mnie zaciągnąć do wody chociaż nie chciałam. I tak mu się udało. Z jego kolegą który był najstarszy (16) trzepali mi spodenki z piachu ponieważ najpierw zaciągnęli mnie do wody a później przeturlali po piachu i chcieli mi otrzepać tyłek, i podszczypywali w żebra, wiecie chyba o co mi chodzi. Z jego paczką dogadywałam się najlepiej. Reszta to w sumie jakieś zwiedzanie i wycieczki np. na latarnię w Gąskach, przygoda na dzikim zachodzie, basen i tym podobne. Najtrudniej było mi się żegnać z nimi wszystkimi. Moja kolonia jak i Adama to moim zdaniem były najlepsze kolonie. Na drugiej dyskotece pożegnalnej było mi ciężko. Wiedziałam że następnego dnia Adam i jego kolonia wsiądą do autokaru i nas zostawią, żegnałam się z nimi strasznie długo. Wciąż pamiętam jak tańczyłam wolnego z Adamem i to jak tańczyłam z Nikolom shake'a a później piłyśmy wodę z kranu bo byłyśmy tak wyczerpane. Te 11 dni w Ustroniu Morskim to najlepsze co mi się przydarzyło. :) Najzabawniejsze jest to że często wspominam oczyska Adama. Wielki i mocno brązowe, wpatrywały się we mnie a ja czułam jak uginają mi się kolana. W ciemnym pomieszczeniu tylko one były tak widoczne a z bliska były jeszcze piękniejsze.

Tego nigdy nie zapomnę.

W sumie to tyle, jego kolonia była zajebiaszcza, moja tak samo, choć były tam dzieci od 7 do 11 lat. A ja (15) Ola (13) i mój brat (13) byliśmy najstarsi  dogadywaliśmy się z nimi. Dziękuję !

Wiktor, Krystian, Marcel, Nikodem, Krystian, Kinga, Agata, Amelka, Franek, Tamara, Pola, Anita, Iga, Waleria, Paulina, Jarema. I innym których imion niestety nie zapamiętałam . ;p Ta kolonia to najlepsze co mnie spotkało. <3



Przepraszam że to tu dodałam, chciałam to zapisać i podzielić się z wami moimi wspomnieniami. Wiem że to blog z opowiadaniami i zastanawiałam się też czy nie zrobić nowego bloga w którym bym opisywała to co się dzieje z moim życiem, dodawać masy zdjęć, wiecie takie blogi jakie prowadzą normalne nastolatki. W sumie to chyba nie jest taki głupi pomysł .:) Co wy na to ?
Jeszcze raz przepraszam  i mam nadzieje że będziecie czekać na 11 cz. :*

Już z własnego pokoju
Kimmi : 3

> Klik < > Klik <

wtorek, 6 sierpnia 2013

Small Information

Jak pewnie niektórzy z was wiedzą wyjeżdżam nad morze tj. 8.08.2013 ( czwartek ) Wrócę dopiero 19 sierpnia czyli przez 11 dni mnie nie będzie. Rozdział jedenasty nie jest jeszcze skończony i bardzo mnie to boli. Każdą wolną chwilę będę przeznaczać na to aby każdy pomysł zapisywać na kartce. Ciesze się też że jest już 10 komentarzy w niecałe DWA DNI gratuluję i cieszę się że jesteście tak aktywni. :) Bardzo będę za wami tęsknić i pewnie każdego wieczoru czytać komentarze na telefonie.
Buziaki Skarby : *
Kimmi xoxo
Piosenka na poprawę humoru ^^ 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Summer Love cz. 10

* Oczami Beverly *

Kocham Cię Beverly. To tak pięknie brzmi w jego ustach, piosenka jest dla mnie jak balsam. Każde trafione słowo i nuta. Cieszę się że przyśnił mi się ten koszmar i że dzięki temu obudziłam się. To co ujrzałam na balkonie, to jak Niall śpiewał piosenkę dla mnie, cudowne. Po prostu cudowne.
Mój budzik zadzwonił jak zwykle o 8, wyłączyłam go i przetarłam oczy. Rześka i pełna energii wstałam i ubrałam ciuchy wcześniej przyszykowane. Niall'a nie było już w łóżku, pewnie poszedł się pożegnać z podopiecznymi. Usłyszałam pukanie do drzwi więc zaprosiłam niezapowiedzianego gościa. Do pokoju weszły Lucy, Kathy i Amy.

B: Cześć dziewczynki co się stało ?
K: Czemu jesteś taka szczęśliwa ?
B: A czemu mam nie być ? Wczoraj słyszałam jak Niall śpiewa piosenkę specjalnie dla mnie.
K: A pożegnałaś się z nim ?
B: Co ?
L: No bo on pojechał. Piętnaście minut temu zabrali go rodzice.
B: Że co ?
K: Akurat wpadłyśmy na niego. Pożegnał się i pojechał.
A: Dał mi to żebym ci przekazała.

Amy trzymała w ręce kopertę. Nie mogłam uwierzyć w te wszystkie słowa.  Przecież mnie kocha, czemu nie zaczekał ? Pytanie za pytaniem, tłok myśli, łzy w oczach. To teraz górowało.

B: Ale jak on pojechał ? Czemu się nie pożegnał ?
A: Zostawił Ci to.

Jej cichy szept ledwo dostawał się do moich uszu, Amy była przestraszona. Zabrała od niej kopertę i mocno ją przytuliłam. Ostrożnie otworzyłam sklejoną kopertę i wyciągnęłam liścik.

" Hej Beverly. Przepraszam że w taki sposób, ale nie umiałbym spojrzeć w Twoje mleczne oczy. Zabrali mnie rodzice,  wiedź że nigdy Cię nie zapomnę i zawsze będziesz zajmować ważną część w moim sercu. Oby piosenka Ci się spodobała
Twój Niall "

Czemu teraz ? Gdy wszystko było już na prostej ? On musiał zrobić coś takiego, wyjechać bez słowa. Wyciągnęłam piosenką i zaczęłam ją powoli czytać, każde słowo zostało przeanalizowane, rozpłynęłam się ponieważ przypomniało mi się jak śpiewał ją w blasku księżyca. Mówił te słowa, sam do siebie. Oh ile bym dała żeby do niego podejść i powiedzieć że też go kocham. Czemu tego nie zrobiłam, bo byłam w transie. Pragnęłam tego wszystkiego ale nie chciałam też zepsuć tego co robił.
Schowałam liścik i piosenkę z powrotem do koperty po czym ukryłam na dnie torebki. Patrzyłam na dziewczynki i starałam się wymusić uśmiech, zabrałam swoje wszystkie rzeczy i już miałam zamykać drzwi gdy coś oślepiło moje oczy.

B: Wy idźcie ja was dogonię.
K: Dobrze. Chodźcie.

Niebieskookie zaczęły się ścigać a ja powędrowałam wzrokiem po pokoju. Na parapecie leżała bransoletka Irlandczyka. Od zawieszki w kształcie czterolistnej koniczynki odbijały się promienie słońca. Plecionka sprawiła że się uśmiechnęłam. Pod nią także leżała karteczka.

" Weź mnie i pamiętaj "

B: O tobie zawsze będę pamiętać Niall.

Ubrałam bransoletkę i jak wcześniej bawiłam się zawieszką. Wyszłam na korytarz i chwyciwszy wszystkie swoje walizki poszłam do reszty. W autobusie siedziałam z moimi podopiecznymi. Śmiałyśmy się i dobrze bawiłyśmy. Nie było mi teraz smutno ponieważ wiem że Niall może na mnie czekać. Mam jego numer i wszystko może się jeszcze ułożyć. Jazda do domu wydała mi się krótsza niż przyjazd do kurortu. Zadzwoniłam do rodziców że niedługo będę. Wysiedliśmy na przystanku gdzie na dzieci czekali ich rodzice. Amy zapoznała mnie z ich opiekunami, teraz już wiem po kim miały błękitne oczy. U jej mamy były one jasne prawie że przejrzyste za to u taty mocno niebieskie z czarnymi obwódkami. Rozmawiałam z nimi dość długo i jak się okazało zaproponowali mi abym zajmowała się ich dziećmi kiedy oni będą chcieli wyjść. Czyli weekendy mam już z głowy.

B: Bardzo dziękuję. Z miłą chęcią będę się nimi zajmować.
M: To my dziękujemy. Tu masz nasz numer.

Wymieniliśmy się numerami, ja kolejny raz pożegnałam się z moimi aniołkami i machając im na do widzenia ruszyłam w stronę domu. Nałożyłam słuchawki i taszczenie walizek nie stało się tak uciążliwe. Za rogiem znajdowało się moje osiedle, uśmiechnęłam się szeroko i przyspieszyłam kroku. Przechodziłam obok domu Agnes, postanowiłam do niej zajść. Zapukałam do drzwi a mi otworzyła jej mama. Zostałam poinformowana że Agnes jest z Max'em w ogródku. Zostawiłam walizki na ich ganku i udałam się do ogródka. Pod wielkim dębem siedzieli moi przyjaciele, miałam ich już zawołać ale coś się stało. Pocałowali się, namiętnie, jak by jutra miało nie być. Teraz już wiem o co chodziło Niall'owi gdy mówił że jestem okłamywana przez bliskich. Poczułam jak coś kapie mi na dłonie, to były łzy. Agnes mnie zauważyła a ja odwróciłam się na pięcie i uciekłam.


Zabrałam walizki i o ile sił w nogach pobiegłam do domu. Rzuciłam wszystko i już wbiegałam na schody gdy znajomy głos zawołał mnie do kuchni. Starałam się otrzeć wszystkie łzy i wyglądać w miarę normalnie. W kuchni moja mam krzątała się przy jakimś cieście, tata czytał gazetę, a ja ze spuszczoną głową dołączyłam do tego grona.

M: Beverly ! Córeczko tęskniłam.

Ukryłam się w drobnych ramionach mojej rodzicielki i zaczęłam płakać, dołączył do nas tata i objął nas obie. Z jednej strony cieszyłam się że jestem w tym miejscu ale z drugiej wolałabym siedzieć w hotelu, w pokoju w którym byłam dla kogoś ważna.  Tata uniósł mój podbródek do góry, rozpłakałam się jeszcze bardziej a z jego oczu wyczytałam zakłopotanie i żal.

B: Nie musisz się nade mną użalać tato. Poradzę sobie.
T: Wiem że sobie poradzisz. W końcu jesteś moją córką.
B: Dziękuję. Mimo że nie wiesz o co chodzi.

Wtuliłam się w jego tors i ścisnęłam koszulkę. Rozglądałam się przez jego ramię i kolejny raz rozpłakałam się. Moja twarz powoli robiła się czerwona a oczy przejrzyste. Mama położyła mi dłoń na ramieniu i odkleiła od taty. Posłała mu jeden uśmiech na co on chwycił gazetę i udał się do salonu. Byłam teraz zakłopotana, o co mogło chodzić moim rodzicom ?

B: Mamo o co chodzi ?
M: Wiemy z tatą co przezywasz.
B: Jak to ?
M: Zauważyłam jak twoi koledzy całują się gdy podlewałam ogródek. Sądziłam że ci o tym powiedzieli skoro pojechali cię odwiedzić.
B: To zabolało, dowiedziałam się o tym jakieś pięć minut temu. I to jeszcze przez przypadek.
M: Biedactwo. Choć tu.

Mama mocno mnie przytuliła i zaczęła głaskać po głowie. Gdy wreszcie się uwolniłam dostałam talerzyk z kawałkiem ciasta czekoladowego. Mama zaparzyła mi herbatę a ja w międzyczasie opowiedziałam jej o wszystkim, zaczęłam od tego że mam prace, a skończyłam na tym jak zobaczyłam Agnes i Max'a. Nie szczędziłam też siebie przy opowiadaniach o moim blondynie. Płakałam wiele razy ale myśl że jest niedaleko, a bynajmniej w tym mieście dodawała mi otuchy.
Zjadłam pół blachy ciasta, otarłam twarz i pomaszerowałam do swojego pokoju. Był dla mnie azylem, moją oazą spokoju. Miętowe ściany i jasne szafki, każdy dopracowany szczegół o który zadbałam. Wszystko co znajdowało się w tym pokoju to pamiątka, każde wspomnienie związane nawet z kamieniem. Na takie dziwne drobiazgi mam specjalny karton na dnie szafy. Położyłam się na łóżku i pogrążyłam w marzeniach.
Wyobraziłam sobie to co chciałam aby teraz się spełniło. 

B: Niall !

Wyprostowałam się, sądziłam że blondyn leży obok mnie, łapie mnie za rękę i delikatnie całuje po szyi. Paranoja, mam już urojenia. Wyciągnęłam telefon, rozładowany telefon. Przeszukałam każdą walizkę robiąc w pokoju niezły bałagan w odnalezieniu ładowarki.

B: Tu cię mam.

Zaczęłam ładować telefon, chwyciłam jaśka i podłożyłam go sobie pod głowę, przewróciłam się na jeden bok i wpatrywałam w to jak mój telefon się ładuję. To było jednak zbyt nudne a nie chciałam czekać wieczności aż bateria będzie gotowa do użytku. Złapałam pierwsza lepszą książkę z mojej biblioteczki i zaczęłam ją czytać.

M: Kochanie, idź już spać.
B: Co, czemu ?
M: Bo jest pierwsza w nocy.

Drobna postać posłała mi uśmiech i zgasiła światło. Odłożyłam książkę i położyłam się spać. Śniło mi się pewne magiczne miejsce, byłam w nim sama, spacerowałam po rozgrzanym piasku pozwalając aby wiatr delikatnie przeczesywał moje włosy. Szum wody i fale obijające się od brzegu. Magia. Nie wiedziałam gdzie idę, szłam przed siebie, nie zważając na nic. Słyszałam tylko piosenkę która sprawiała że moje serce miękło później do melodii dołączył się anielski głos i ten sznur nut i dźwięków otulał mnie jak koc. Im dalej szłam tym bardziej wyraźne stawały się wszystkie słowa.  Zaczęła się do mnie zbliżać pewna postać, wyciągała do mnie rękę którą niepewnie złapałam. Chciałam się jej przyjrzeć ale nie pozwalała mi na to. Złapała mnie w żelaznym uścisku i niosąc w pozycji nowożeńców szła w stronę oceanu. Gdy była zanurzona w wodzie po kolana zaczęła składać delikatne pocałunki na mojej szyi, kręcić się ze mną i śmiać.

To wszystko było tak realistyczne, jego twarz zaczęła robić się wyraźniejsza, wystarczyło że ujrzałam te błękitne oczy i od razu wiedziałam kto to. Uśmiechnęłam się i chciałam go pocałować gdy...

M: Beverly ! Śpiochu wstawaj, śniadanie.

Zerwałam się na równe nogi i przyglądałam jak moja mama uśmiecha się do mnie promiennie. Ziewnęłam zakrywając usta dłonią i przeczesując  włosy palcami.

B: Która godzina ?
M: Jedenasta skarbie. Naleśniki czekają.

Z szafy wygrzebałam za dużą koszulkę i krótkie szory, ubrałam się a włosy uczesałam w starannego kucyka. Spojrzałam w lustro i postanowiłam umyć twarz. Nałożyłam trochę pudru na niedoskonałości i zbiegłam na dół na śniadanie. Naleśniki z owocami i moja ukochana kawa. Nic tak nie poprawia humoru jak śniadanie u mamy. Zaczęłam jeść i głośno mlaskać, dopiłam kawę a brudne naczynia włożyłam do zmywarki. Wróciłam do pokoju i pierwsze co to chwyciłam telefon.

B: No dobra, to jedziemy.

Szukałam w swoich kontaktach numeru Niall'a, pamiętam bardzo dobrze że zapisywałam go już drugiego dnia wycieczki. Teraz go nie było. Zaczęłam przeklinać pod nosem, moje brwi się ściągnęły a palec dalej jeździł po dotykowym ekranie szukając jednego numeru.

B: Nie !! Gdzie on jest ?!!

Do oczu zaczęły mi się wkradać łzy, gdzie jest ten numer ? Sprawdzam tą listę już 5 raz a nazwy kontaktu jak nie było tak nie ma. Zaczęłam krzyczeć i rzucać poduszkami. Opadłam na łóżko głośno szlochając lub łkając. To co teraz czuję, to niewyobrażalny ból. Jak ja go teraz znajdę ? Jak powiem mu że go kocham ?

~*~
Jeeeeeej jest już rozdział 10, strasznie się cieszę że jest już gotowy. Teraz jest tylko jeden problem. Nie wiem co dalej robić. :) Mam obmyśloną całą końcówkę ale nie umiem jej opisać. :C Mam nadzieję że będziecie czekać na 11 cz. <3 A teraz ta denerwująca rzecz.

10 komentarzy = następna część 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Summer Love. cz. 9

Dziewiąty rozdział dodany specjalnie dla Dagmary. :* Twój ostatni niewidzialny komentarz bardzo mi pomógł. <3 Dziękuję !!

~*~
B: Zobaczymy się za tydzień.
A: Będziemy czekać.


Trwam w tym uścisku już pięć minut i ciągle powtarzam te same słowa, Agnes z resztą też. Poczułyśmy
coś na ramionach, Max objął nas obie i mocno przytulił, zaczęłyśmy się śmiać a mój chłopak nas puścił. Jeszcze długo się z nimi żegnałam. Z Agnes jeszcze kilka razy się przytulałam i całowałam w policzek jak zawsze na pożegnanie. Przyszła kolej na Max'a. Spojrzałam mu w oczy i jakoś nie czułam się jak na początku, kiedyś mogłam się w nich zatracić. Postanowiłam że namiętny pocałunek może to zmienić. Zaczęłam się do niego zbliżać, byłam blisko jego twarzy ale ujrzałam za nim Niall'a, opierającego się o ścianę i chyba smutnego.

Serce zaczęło mi dudnić jak bęben. Musnęłam tylko lekko wargi Max'a i mocno go przytuliłam. Co się ze mną dzieje ? Czuję się jak bym okłamywała samą siebie, moje uczucia są tak poplątane że trudno mi się z nich wydostać. Wiem że gdy zacznie się szkoła, już nigdy go nie spotkam, a jeśli już to prawdopodobnie go nie poznam ani on mnie. Jestem tak rozdarta, moje chaotyczne myśli nie dają mi spokoju, dodatkowo wewnętrzna huśtawka nastrojów. Może i wyglądam w miarę dobrze, ale gdyby ludzie mogli zajrzeć mi do głowy przerazili by się... Najgorsze są myśli samobójcze. Wolałabym grać w horrorze niż brać udział w moim teraźniejszym życiu.
" Spokojnie, uśmiechaj się i machaj "
Pojechali, już ich nie było. Wróciłam do pokoju i zaczęłam się pakować. Za mną wszedł blondyn, nic nie mówił, nie było jak kiedyś. Tamte czasy już chyba nie wrócą, boli mnie to, poszłam do łazienki, puściłam wodę i w ubraniu weszłam pod strużki wody. Zaczęłam płakać. Szum wody odbijał się od ścian i nie było tego słychać. Cała się trzęsłam, nie z zimna, z tego co działo się w mojej głowie, to wszystko jest dołujące, a łzy pozwalają mi na to żebym się ich pozbyła. Godzina spędzona pod prysznicem przyniosła efekty. Trudno będzie powiedzieć żegnaj, ale tak trzeba. Nowe życie jest na wyciągnięcie ręki, zupełnie puste, przejrzyste, czeka tylko na to by zapełnić je kolorowymi obrazkami. Wspomnieniami.

N: Beverly ? Dobrze się czujesz ? Od godziny już tam siedzisz.
B: Już wychodzę.

Rozebrałam się z mokrych ubrań i rzuciłam je w kąt, starannie owinęłam się ręcznikiem i weszłam do pokoju. Chwyciłam dresy i sportowy stanik, wróciłam do łazienki i ubrałam się. Wróciłam do sypialni i dalej się pakowałam. Wiedziałam że Horan mi się przygląda i nad czymś myśli, nie przeszkadzałam mu. Został nam tydzień aby się pożegnać... co się teraz będzie działo to już jest tajemnica.

* 4 dni później *

Jak ja to przeżyłam ? Zostały 3 dni. Ciągle gdzieś chodzimy lub po prostu siedzimy w hotelu. Staram się porozmawiać z Niall'em, ale nie mogę. Nie mam kiedy. Zostało mi jedno. Zapukałam do drzwi i czekałam na odpowiedź.

K: Proszę.

Usłyszałam melodyjne zaproszenie i ostrożnie weszłam do pokoju moich aniołków. Zdziwił je chyba mój widok. Usiadłam na jednym z łóżek i poklepałam miejsca obok siebie.

B: Mam problem.
K: Co się stało ?
B: Wiem że może macie mało lat, ale rozumiecie mnie jak nikt inny. Wiem że tylko wam mogę to powiedzieć i mam nadzieje że to zrozumiecie.
L: Nam możesz zaufać.

Lucy posłała mi swój uśmiech z dołeczkami a Amy wdrapała mi się na kolana. Wzięłam głęboki wdech i pozwoliłam aby wszystko ze mnie wypłynęło.

B: Ja... nie wiem co się dzieje. Cztery dni temu, żegnałam się z przyjaciółmi, miałam pocałować Max'a ale ujrzałam Niall'a i mój mózg wysiadł. Mam bałagan w głowie, nie wiem co dalej robić. Wiem że niedługo zacznie się szkoła. Zamieszkam w jakimś akademiku i nigdy się już nie spotkamy, ale ta myśl że go straciłam zakorzenia się mi w umyśle i sprawia niewyobrażalny ból. Chciałabym powiedzieć mu co do niego czuję,spojrzeć w błękitne oczy, mocno przytulić, poczuć męskie perfumy i powiedzieć " Kocham Cie ", zapieczętowali byśmy to pocałunkiem. - Rozmarzyłam się i przez chwilę uśmiechałam - Jestem z Max'em, ale nie czuje już tego czegoś, mam wrażenie że on i Agnes ukrywają coś przede mną. Dowiem się co to jest, nawet jeśli mnie to zaboli. Jeszcze trzy dni. Każda sekunda która sprawia że zbliżamy się do końca strasznie pali.
A: Już dawno powinnaś mu powiedzieć że go kochasz.
L: Miałaś tydzień by porozmawiać o tym z Max'em.
K: Ale odpuściłaś. Zostałaś teraz sama po środku niczego. Pomożemy Ci z tym wszystkim, nie martw się.

Cała trójka mocno mnie przytuliła. Rozpłakałam się i wtuliłam w każdą z nich. Mogły mnie ukryć przed tym wszystkim, były moją tarczą przed rzeczywistością. Chroniły mnie przed całym złem. Dzięki nim pojawiało się światełko w tak zwanym środku niczego. Łzy spływały niczym kaskady, jednak dzięki temu poczułam się lepiej. Wiem że im mogę zaufać, powiedzieć o wszystkim. Może i są młode, ale jakimś cudem rozumieją to co dzieje się w mojej głowie. Spędziłam u nich resztę dnia, postanowiłyśmy się bawić a nie dołować. Dzięki takim zabawą powróciły wspomnienia z dzieciństwa i uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Gdy dziewczynki leżały już w swoich łóżkach, pocałowałam każdą z osobna w czoło mówiąc dobranoc. Zamknęłam ostrożnie drzwi i idąc korytarzem wracałam do pokoju. Usiadłam na fotelu,coś kazało mi się zatrzymać i usiąść, wyciągnęłam telefon z kieszeni. Nieodebrane połączenia od Max'a i sms, którego niechętnie odczytałam.

" Agnes chciałaby z Tobą porozmawiać jak wrócisz "

Dziwna treść, żadnych kocham cię lub tęsknie. To musi być coś poważnego, tylko co ? Nawet nie zauważyłam kiedy wstałam z fotela i udałam się do pokoju. Otworzyłam drzwi, Niall już spał. Wgramoliłam się pod swoją pościel i również usnęłam.
Jak zawsze obudziły mnie promienie słoneczne dostające się przez odsłonięte okno. Na tej wycieczce chyba nigdy się nie wyśpię.
Zaśmiałam się pod nosem i odwróciłam na drugi bok, wpatrując się w ścianę.  Jutro już mnie tu nie będzie, będę znosić walizki i wrzucę je do autobusu, wybiorę jakieś miejsce i nałożę słuchawki. Dojadę do domu, rozpakuję się i resztę wakacji spędzę w swoim pokoju. Taa będę żyć na całego. Zgniję w swoim łóżku, będę użalać się nad tym że nie powiedziałam Niall'owi o swoich uczuciach. Z Max'em muszę też porozmawiać. Powiedzieć mu że to już koniec.
O ósmej zadzwonił mi budzik, przetarłam oczy i przeciągnęłam się. Wstałam i chwyciłam najzwyklejszą sukienkę, nie malowałam się tylko lekko wsmarowałam w twarz krem Nivea. Niall leżał w swoim łóżku udając że mnie nie widzi, zaczerpnęłam powietrza i usiadłam na jego łożu.

N: Coś się stało ? - rzucił obojętnie nawet na mnie nie patrząc.
B: Czemu to robisz ?
N: Co robię ?
B: Unikasz mnie, nie chcesz ze mną rozmawiać.
N: Nie mamy czasu, najpierw przyjechali twoi znajomi, później ciągle gdzieś wychodziłaś. Wracałaś późno a ja przyglądałem się jak chodzisz smutna. - Wyprostował się i spojrzał mi w oczy - Nie wyobrażasz sobie, ile razy chciałem cię przytulić, sprawić że na twojej twarzy zagości uśmiech. Jest mi zimno gdy nie ma cię w moich ramionach. A najgorsze jest to że twoi bliscy cię okłamują !
B: Co ? Kto mnie okłamuję ?

Ciepło, zrobiło mi się tak ciepło. Jego słowa trafiały w sendo mojego serca, to wszystko sprawiło że poczułam się szczęśliwa jednak wiadomość o tym że moi znajomi mnie okłamują, to... To coś strasznego.

N: Nie ważne. Powiedziałem za dużo.
B: Właśnie że nie. Powiedziałeś za mało.
N: Nie chce cię skrzywdzić. Powiedzieli że dowiesz się o tym jak wrócisz.
B: A ty nie możesz mi tego powiedzieć ? Sądziłam że jesteśmy przyjaciółmi.
N: Ty nic nie rozumiesz. Nie widzisz co się z nami dzieję ? Już nigdy nie będzie tak jak kiedyś ! Nie chce cię krzywdzić więc daj mi już spokój !
B: A ty zrozum że właśnie teraz mnie krzywdzisz ! Słyszysz !

Wstałam jak poparzona z jego łóżka, chciał mnie złapać za nadgarstek jednak uniknęłam tego. Wyszłam i trzasnęłam drzwiami. Nie chciał mnie skrzywdzić ? Krzywdzi mnie tym że mnie okłamuję ! Koniec z przyjaźnią ? Mi to pasuję, teraz wiem że nigdy nie mogłam mu ufać ! Cała złość buzuje we mnie i w każdej chwili może wybuchnąć. Do tej pory omijałam każdą przeszkodę, ale ta która przybrała postać muru, jest nie do przejścia. Cały dzień się powtórzył. Śniadanie, zwiedzanie, powrót do hotelu. Zamknęłam się w pokoju i włożyłam słuchawki. Moja ukochana playlista sprawiła że zatraciłam się w tym wszystkim, delikatne dźwięki dzięki którym uspokajałam się. Mimo że była 17 usnęłam.

N: Nigdy nie będziemy razem !!
B: Czemu ?
N: Nienawidzę Cię ! Zrozumiesz to ? Wracaj lepiej do swojego Max'ia.

Niall śmiał mi się w twarz, jak postać z horroru. Popchał mnie a ja wpadłam w odmęty oceanu, wokół mnie zaczęły krążyć najstraszniejsze bestie, starałam się wypłynąć lecz gdy machałam rękoma  opadałam na dno, ciemne i zimne. Śmiech blondyna odbijał się tu jak echo.

A: No Beverly ! To twoje miejsce, na samym dnie !
M: Głupia myślałaś że jesteś kimś ? Ha ha ha niedoczekanie !!

Bliskie mi osoby wyśmiewały mnie, nie chciały udzielić pomocy, dołowały mnie jeszcze bardziej.

Zerwałam się przez co zabolała mnie głowa. Mój oddech był przyspieszony a serce biło w niewyobrażalnym tempie, czułam się jak bym zamiast tego narządu miała w klatce piersiowej kolibra. Kosmyki włosów poprzyklejały się do mojego spoconego czoła i pleców. Ręce zaczęły mi się trząść, w pośpiechu zerknęłam na godzinę. Dwudziesta trzecia. Przejechałam dłonią po czole i wypuściłam powietrze przez nos. Usłyszałam delikatne pociągnięcie strun. Rozejrzałam się, drzwi na balkon były otwarte. Wstałam po ciuchu i opierając się o framugę drzwi przyglądałam się temu wszystkiemu.

* Oczami Niall'a *

Jedno pociągnięcie, drugie pociągnięcie, kolejne słowo zapisane na kartce. Jak mogłem tak zrobić ? Powinienem jej powiedzieć, ale nie potrafię. Brzdąkam sobie na tej gitarze wpatrując się w pełnie księżyca.
                                                 

Ostanie słowo zapisane na kartce, piosenka jest gotowa. Pierwsza jaką dedykuję dziewczynie, która nie będzie moja, która mnie teraz nienawidzi.
Przejechałem czubkiem języka po dolnej wardze i zacząłem grać melodię. Moje usta otworzyły się, z mojego gardła zaczęły wydobywać się pierwsze słowa, lekko zachrypnięte ale później było już gładko i piosenka wypływała z mojego serca.

Can't believe you're packin' your bags
Tryin' so hard not to cry
Had the best time and now it's worst time
But we have to say goodbye

Don't promise that you're gonna write
Don't promise that you'll call
Just promise that you won't forget we had it all

Cause you were mine for the summer
Now we know its nearly over
Feels like snow in sempember
But I alwys will remember
You were mine summer love
You always will be my summer love

Wish that we could be alone now
If we could find some place to hide
Make the last time just like the first time
Push a button and rewind

Don't say the world that's on your lips
Don't look at me that way
Just promise you'll rember
When the tide is gry

Cause you were mine for the summer
Now we know its nearly over
Feels like snow in sempember
But I alwys will remember
You were mine summer love
You always will be my summer love

Sp please don'y make this any harder
We can'y take this any farther
And i know there's nothin' that i wanna change

Cause you were mine for the summer
Now we know its nearly over
Feels like snow in sempember
But I alwys will remember
You were mine summer love
You always will be my summer love

You were my summer love.
You alway will be my summer love

Przez całą piosenkę miałem przed oczyma jej spojrzenie, jej uśmiech, każdy gest, to jak usypiała Amy. Najdrobniejszy szczegół. Nasz pocałunek, to jak byliśmy w parku, gdy zapinałem jej bluzę i czułem te dreszcze spowodowane dotykiem jej ciała. Wręczenie bransoletki, której nie odzyskałem i nie chce już odzyskać. Zapach kwiatowych perfum, truskawkowego szamponu do włosów. Wszystko co związane z Beverly zostało umieszczone w piosence, w moim sercu i w umyśle. Czuję się jak by siedziała teraz przede mną, jest taka wyraźna, pojawiła się znikąd, jak by mój umysł wypuścił ją z mojej głowy i pozwolił podziwiać jej piękno.

N: Beverly. Kocham Cię. Szkoda że nie mogę Ci powiedzieć tego prosto w oczy.

Wypuściłem powietrze i odłożyłem gitarę, moje wyobrażenie nie zmieniło pozycji, wpatrywało się we mnie i uśmiechało lekko.

N: Szkoda że nie jesteś prawdziwa.

Uśmiechnąłem się lekko do "zjawy", jej spojrzenie przynosiło mi ulgę, blada cera prześwitywała blask księżyca a w niektórych momentach stawała się przejrzysta. Po policzku płynęły jej łzy radości. Wstała i przejechała mi dłonią po policzku, znikając powoli, wracała do mojej głowy. Chwyciłem słowa piosenki i poczułem jak pojedyncze łzy kreślą mi stróżki na poliku. Otarłem je i zginając kartkę wstałem na równe nogi. Wróciłem do pokoju zerkając na Beverly. Ile bym dał aby dowiedzieć się co skrywa się pod jej czaszką. Każda jej myśl, każda zachcianka którą mógłbym spełnić.
Wróciłem do łóżka i odłożywszy kartkę na szafkę starałem się usnąć. Jurto trzeba będzie się żegnać, co będzie strasznie trudne.

~*~
Dziewiąta część jest już gotowa. :) Mam nadzieję że miło się ją czytało. A teraz maleńka prośba do was. Jeśli czytacie bloga to komentujcie, chociaż z anonima i podpisujcie się. Miło jest czytać wasze opinie, a ankieta sprawiła że poczułam się źle. Wszyscy czytają i nie komentują. :c Zrozumcie że każde zdanie na temat moich opowiadań jest motywujące i daje do myślenia, wiem wtedy czy dobrze mi idzie, czy mam coś poprawiać czy zmienić. Wprowadzę zasadę:
10 komentarzy  = następna część. 

Przepraszam że tak surowo, ale no kurcze mam 13 obserwatorów, komentuję tylko 5. Wiem że są wakacje i nie każdy ma czas, nie winie was. Chciałabym po prostu wiedzieć ile osób rzeczywiście to czyta.
Pozdrawiam Kimmi
xoxo

środa, 31 lipca 2013

Summer Love cz. 8

* Oczami Beverly *

Pocałunek z Max'em otworzył mi oczy, jestem w nim bezgranicznie zakochana jednak coś mi nie pasuję. Jego ciepłe wargi idealnie pasują do moich, nasze języki toczą ze sobą walkę a serca biją w niewyobrażalnym tępię. Jednak to wszystko jest takie zachłanne, nie wydobywa tego co najsłodsze. Czemu mam takie wrażenie ? Niall, pocałunek z nim był romantyczny i namiętny ale nie tak porywczy, wręcz przeciwnie był lekki i kojący. Jednak to już nie powróci, może i mieszkamy w tym samym mieście ale Londyn jest duży, nigdy się nie spotkamy a obiecanie że zadzwonię lub napisze to nie jest zbyt dobre rozwiązanie. Moja głowa pęka w szwach od tych wszystkich chaotycznych myśli, najlepiej będzie jak jedna szufladka się zamknie a z nią wszystkie wspomnienia, szufladka z widniejącym napisem " Niall ".
Z rozmyśleń wyrwał mnie głos przyjaciółki, spojrzałam w jej zielone oczy i powróciłam na ziemię. Rude kosmyki opadały bezwładnie na czoło przyklejając się do niego z powodu kropelek potu. Pełne i malinowe usta składały się w uśmiech. W naszej paczce to Agnes była tą ładną dziewczyną i to za nią ugania się każdy chłopak. Kobiece kształty i długie nogi jak u modelki, ogniste włosy do pasa, zielone i roześmiane oczy, blada cera z rumieńcem i naturalne piękno sprawiało że nawet mi miękły kolana.

A: To jak ?
B: Słucham ?
A: Idziemy dzisiaj na miasto ? Wiem że masz pod opieką te dzieciaki ale może uda ci się jakoś wyplątać.
B: Właściwie to dzisiaj mamy dzień wolny więc jak najbardziej możemy się wybrać na miasto.

Agnes uśmiechnęła się ukazując białe zęby, chwyciła swoją granatową walizkę i udała się do recepcji.
Spojrzałam na Max'a który nie odrywał ode mnie wzroku. Objął mnie w pasie i spojrzał głęboko w oczy, rozmarzyłam się i przejechałam dłonią po jego poliku. Mój chłopak wyróżniał się znacząco w naszej paczce. Był bardzo wysoki i dobrze zbudowany, miał czarne włosy starannie na żelowane by nie opadały na czoło, złocistobrązową skórę która latem stawała się ciemniejsza. Lekki zarost i męskie rysy dodawały mu tego czegoś, dodatkowo ciemne podchodzące pod czerń oczy zdradzające jego wrażliwą dusze. Za każdym razem był dla mnie kimś wyjątkowym. Czciłam go jak Boga, obiekt westchnień większości dziewczyn, stał obok i obejmował mnie w talii.
Podeszła do nas Agnes trzymając w ręce kluczyk do ich pokoju. Max chwycił brązową walizkę i przejął także bagaż Agnes.

A: Mieszkamy na tym samym piętrze co ty Bev. Więc będziemy mięli do siebie blisko.
B: Jaki pokój ?
A: Ymm - zerknęła na kluczyk. - Pokój numer 14.
B: To rzeczywiście blisko my mamy 17, w sumie to znajdujemy się za rogiem.

Gestykulowałam rękoma tłumacząc jak jesteśmy rozmieszczeni. Dotarliśmy do ich pokoju który niczym nie różnił się od mojego, może tylko rozstawieniem mebli. Cała nasz trójka rozsiadła się na najbliższym łóżku i wymieniła porozumiewawcze spojrzenia.

B: Będziecie gotowi za godzinę czy wolicie później.
A: Za dwie godziny ? Bo muszę się wykąpać, cała się kleje a wiesz jak tego nie lubię.

Na jej twarzy zawitał grymas, przeczesała włosy i zaczęła szperać w torbie. Spojrzałam na chłopaka i obdarowałam go uśmiechem. Splotłam swoje ręce na jego szyi i pod wpływem siły przewróciłam go sprawiając że znajdowałam się nad nim.

A: Nie szalejcie  tak.

Agnes jakoś tak dziwnie mówiła, trochę z żalem. Patrzyła przy tym na naszego przyjaciela po czym zniknęła w odmętach łazienki.

B: O co jej chodzi ?

Usiadłam po turecku i podniosłam jedną brew do góry, Max spojrzał na mnie dopiero gdy odprowadził rudą wzrokiem.

M: To nic poważnego. Przejdzie jej, pewnie jest zmęczona. Jechaliśmy w parującym autobusie bo mój samochód nie chciał odpalić. Z resztą znasz ją - posłał mi uśmiech - zawsze marudzi gdy ma gorszy dzień.
B: W sumie racja. To... jak się bawiliście gdy mnie nie było ?
M: W sumie bez ciebie nie było tak zabawnie, nie nudziliśmy się, jednak brakowało nam ciebie i to bardzo. A właśnie mamy ci coś do powiedzenia. Bo widzisz...

W tym momencie Agnes wyszła z łazienki trzaskając drzwiami i posyłając zabójcze spojrzenie Max'owi który zamilkł na dobre. Patrzyłam na to z grymasem, czyżby moi przyjaciele się pokłócili. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, wstałam na równe nogi i udałam się do swojego pokoju. Na koniec tylko rzuciłam miłe słówka i pożegnałam się z nimi. Szłam w zamyśleniu i puknęłam kogoś barkiem i to dość porządnie.

B: Przepraszam.
N: Nic się nie stało Bev.
B: Niall, wybacz nie widziałam cię.
N: Jest spoko. Masz jakieś plany na wieczór ?
B: W sumie tak, zabieram Max'a i Agnes na miasto, możesz się przyłączyć jak chcesz.
N: Nie, nie będę wam przeszkadzać. Bawcie się dobrze.

Pocałował mnie w policzek i ruszył w swoją stronę. Otworzyłam drzwi i weszłam to chłodnego pokoju, dziękowałam w głębi duszy że blondyn zostawił otwarty balkon. Na jego łóżku był niezły bałagan, pełno po bazgranych i pozgniatanych kartek, postanowiłam ich nie ruszać bo nie wiadomo jak on na to zareaguję. Zaciekawiło mnie jednak to co może być w nich takiego złego że je wyrzuca. Ciekawość zwyciężyła i chwyciłam kartkę która była najmniej pognieciona i zajmowała miejsce na poduszce.

" Cause you were mine for the Summer, Now we know its nearly over. Feels like snow in September, but I always will remember. You were my Summer Love, You always will by my Summer Love. Wish that we could be alone now, If we could find some place to hide.  Make the last time just like that the first time. "

Do moich oczu zaczęły wdzierać się łzy, sądziłam że wyjaśniliśmy sobie wszystko. Przecież on także dał do zrozumienia że jesteśmy przyjaciółmi. Co mam teraz zrobić ? A może ona nie jest dla mnie. Odłożyłam kartkę i w zamyśleniu udałam się pod prysznic, zimne krople spływające po moim rozgrzanym ciele przynosiły ulgę, gąbką delikatnie masowałam ciało by się rozluźnić. W sumie w łazience spędziłam pół godziny, pytanie za pytaniem nachodziło mój umysł. Każda myśl sprawiała ogromny ból i niechęć do życia. Wycierałam się dokładnie ręcznikiem po czym ubrałam bieliznę, udałam się do szafy i wyciągnęłam najzwyklejsze szory i koszulkę. Wróciłam do łazienki i w ciało wsmarowałam balsam. Ubrałam się i delikatnie pomalowałam przyglądając się sobie dokładnie. Wciągnęłam powietrze przez nos i uśmiechnęłam się pod nosem. Zaczęłam suszyć wciąż wilgotne włosy i pozwoliłam aby mózg sobie odpoczął.


* Oczami Niall'a *

" Możesz się przyłączyć jak chcesz "
N: I mam oglądać jak całujesz tego kolesia ? Nie dziękuję !

Jestem załamany, Max przyjechał i Bev od razu odpłynęła, niech się dobrze bawi. Jesteśmy przyjaciółmi, ale wiem że trudno będzie mi powiedzieć żegnaj. To za dużo, nawet jak na mnie. Szkoda że nie mogę dać jej piosenki lub zaśpiewać jej i powiedzieć co czuję. Muszę ją skończyć już teraz.

N: Piosenka !

Puknąłem się w czoło, jeśli Beverly to przeczyta to już po mnie. Głupie rozmyślenia na temat tego co do niej czyje zapisane na wygniecionej kartce. Ruszyłem w stronę naszego lokum, przechodziłem akurat obok pokoju jej znajomych. Przystanąłem na chwilę bo wymiana zdań między nimi bardzo mnie zaciekawiła. A przez lekko uchylone drzwi można było zobaczyć cokolwiek, gdybym zaglądał przez dziurkę od klucza wyglądało by to dość dziwnie.

A: Nie możesz jej teraz tego powiedzieć
M: Ale ja już nie wytrzymuję tego napięcia. Kocham was obie. Wiesz o tym, jeśli będziemy to przed nią ukrywać to nie wiem jak to zniosę.
A: Dowie się gdy wróci do domu a teraz cieszmy się chwilą i nie przejmujmy niczym.

Ujrzałem jak Max i Agnes zbliżają swoje twarze i namiętnie całują. Moje usta momentalnie się otworzyły a źrenice powiększyły. Najdroższe osoby w jej życiu całują się i okłamują ją za plecami. Przybliżyłem się by przyjrzeć się temu wyraźniej, drzwi zaskrzypiały a ja padłem na spojrzenie Agnes. Odwróciłem się i poszedłem w przeciwnym kierunku.

A: Ej ! Zaczekaj.

Dziewczyna złapała mnie w żelaznym uścisku i przyciągnęła do siebie.

A: Jak śmiesz nas podsłuchiwać !
N: A wy jak śmiecie okłamywać Beverly ?!

Wykrzyczałem jej to prosto w twarz przez co zrobiła się jeszcze bledsza niż przedtem, oczy napłynęły jej łzami a ja poczułem się nieswojo.

A: Niall, proszę cie nie mów jej tego.

Zmierzyłem ją wzrokiem i patrzyłem jak łzy spływają jej po poliku, dołączył do nas Max i objął ją ramieniem. Spojrzałem na niego gniewnie a on spuścił głowę.

A: Błagam cię. Sami jej to powiemy. - zaczęło jej brakować tchu.
N: Zastanowię się.

Rzuciłem to obojętnie choć w sercu czułem niewyobrażalne kłucie. Nigdy nie byłem takim egoistą, pomagałem ludziom i to z miła chęcią, lecz to... to było nie do zniesienia. Wróciłem do pokoju zostawiając ich samych na korytarzu. Beverly krzątała się po pokoju szukając czegoś.

N: Czego szukasz ?
B: Bransoletki. Nigdzie nie mogę jej znaleźć a to mój ulubiony dodatek.

Spojrzałem na swój nadgarstek oraz plecioną bransoletkę z koniczynką, co prawda nigdy się z nią nie rozstaje ale Bev się bardziej przyda. Odwiązałem ją i włożyłem w dłoń dziewczyny.

B: Przecież...
N: Tobie się dzisiaj bardziej przyda.

Uśmiechnąłem się do niej na co ona mocno mnie przytuliła. Kwiatowe perfumy sprawiały że czułem się jak w raju, ten zapach był teraz dla mnie jak narkotyk. Beverly nałożyła bransoletkę i udała się do wyjścia składając pocałunek na moim poliku. Przyłożyłem do tego miejsca dłoń i odprowadziłem ją wzrokiem. Postanowiłem zabrać wszystkie kartki z widoku i umieściłem je w szufladzie. Pogrążyłem się  w marzeniach i nim się obejrzałem byłem w krainie snów.

* Oczami Beverly *

Paczka już na mnie czekała, przywitałam ich i razem udaliśmy się do centrum miasta. Zwiedzaliśmy nasze ulubione miejsca i dobrze się bawiliśmy. Wracały wszystkie wspomnienia, każdy śmiech lub niefortunny wypadek z jedzeniem. To wszystko sprawiło że poczułam się jak kiedyś, ale atmosfera była jakaś dziwna. Max i Agnes często wymieniali ze sobą spojrzenia lub szturchali się nawzajem w ramiona. Coś ukrywają i pewnie celowo mnie przed tym chronią, może to i lepiej. O niektórych rzeczach lepiej nie pamiętać lub w ogóle ich nie znać. Moi przyjaciele weszli do sklepu a ja zostałam na zewnątrz, robiło się chłodno a mięliśmy zamiar udać się do wesołego miasteczka. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer Niall'a.

N: Halo ?

Usłyszałam zachrypnięty i zaspany głos który wywołał u mnie przyjemne dreszcze i co dziwne wypieki na polikach. Przejechałam wolną dłonią po ramieniu i zaczęłam mówić.

B: Tu Beverly, wiem że jest późno ale mam do ciebie ogromną prośbę. Robi się chłodno a my jeszcze trochę tu pobędziemy. Mogłabym cię prosić o przyniesienie ...
N: Bluza czy sweter ?

Zaskoczyło mnie to i przez dłuższą chwilę zamilkłam. Nie pogniewał się ani nic. Jest 22 a on przyniesie mi coś żebym nie zmarzła, to cudowne i urocze.

B: Bluzę, obojętnie jaką. Spotkamy się w parku po drugiej stronie ulicy ? Akurat mam blisko.
N: Pewnie.

Rozłączył się a ze sklepu wyszli moi znajomi, powiedziałam im o wszystkim i dopowiedziałam że szybko do nich dołączę. Przytaknęli i udali się do wesołego miasteczka, jesteśmy cały czas w  kontakcie więc się nie martwię. Wolnym krokiem ruszyłam do parku ciągle ściskając zawieszkę w kształcie czterolistnej koniczynki. Uśmiechałam się sama do siebie czując ja między palcami. Nim się spostrzegłam byłam już w parku. Rozglądałam się chwile i ujrzałam znaną mi sylwetkę.
Rozwieszone lampiony górowały na każdym drzewie. Podświetlona fontanna i ten łagodny szum wody. Zapach kwiatów i skoszonej trawy, wszystkie te rzeczy były teraz czymś niesamowitym. Wzięłam głęboki wdech i czułam że odpływam.

N: Taka chyba może być ?

Ten męski głos, kolana od razu mi się ugięły. Spojrzałam na jego ręce, trzymał w nich brązową,rozciągnięta bluzę, zapinaną i z dwoma kieszeniami. Zdziwiło mnie tylko jedno. To męska bluza.

B: To chyba nie moja ?
N: Moja, nie chciałem ci grzebać po ciuchach, dziwnie się czułem więc chwyciłem pierwszą lepszą i przyszedłem tutaj.



Jego uśmiech mnie powalił, był teraz taki piękny że nie mogłam oderwać od niego wzroku. Poczułam tylko jak zakłada mi bluzę za ramiona. Ta atmosfera i miejsce sprawiło że mogłabym wykrzyczeć całe szczęście jakie mnie teraz ogarnęło, choć nie miała bym słów by opisać to co dzieję się między mną a Irlandczykiem. W tej chwili, to co widniało między naszą dwójką to magia, niezwykła magia, niepowstrzymana.

B: Niall ja...

Zawahałam się. Chciałam mu powiedzieć że go KOCHAM mimo że mam chłopaka który znajduje się w tym mieście i przyjechał specjalnie dla mnie.

N: Tak ?
B: Już nic. To nie jest ważne.

" Nie ważne ! Akurat ! Idiotko, najchętniej przykleiła byś się do jego ust i nigdy nie opuściła. Jego dotyk sprawia że jesteś szczęśliwa a o obecności nie wspomnę. Bez niego nie istniejesz ! "
Miałam ochotę się rozpłakać, głos w mojej głowie ma rację, pragnę go jak nigdy, jego dotyku i ciepła, warg i tej słodyczy przy pocałunku, pragnę wszystkiego co może mi zaoferować. Nie wytrzymam już dłużej.

B: Chciałabym Cię pocałować. Czy to jest dziwne ? Czuję się jak bym zwariowała !
N: Odbiło ci - położył mi dłoń na czole - zbzikowałaś, dostałaś fioła. Ale coś ci powiem w sekrecie. Tylko wariaci są coś warci.

Moje serce zmiękło lub rozpłynęło się, z jednej strony jestem najszczęśliwszą osobom na świecie  ale z drugiej tak zdołowana jeszcze nigdy nie byłam. Co ja mam zrobić, jestem rozdarta.

N: Lepiej już wracaj to przyjaciół.

Zapiął mi bluzę i spojrzał w oczy. Zaczęłam się do niego zbliżać i chciałam go pocałować. To idealna chwila, jesteśmy w moim ulubionym miejscu, w godzinach kiedy możemy być sami, nikt nam nie przeszkodzi.

N: Nie ! Nie możemy. Przepraszam
B: Masz rację. To ja przepraszam.

Przytuliłam go i udałam się w stronę wesołego miasteczka gdzie czekali na mnie przyjaciele, często czułam jak łzy zaczynają spływać mi po poliku co strasznie bolało. Starałam się to ukrywać co bardzo dobrze mi wychodziło. Nie mogłam o tym z nikim porozmawiać i  zostałam zmuszona tłamsić te uczucia w sobie.

* Tydzień później oczami Niall'a *

Jej przyjaciele są tu już od tygodnia, nam został tydzień wakacji, znaczy tej koloni bo wracamy wcześniej. Jednak nie uda mi się powiedzieć jej tego co czuję.
" No Niall, masz czego chciałeś. Została tylko twoją wakacyjną miłością "
Użalałem się nad sobą gdy do pokoju weszła Beverly, zasmucona, zabolało mnie to mimo że nie wiem o co chodzi.

N: Co się stało ?
B: Wyjeżdżają, wiem, wiem zobaczę ich za tydzień.

Starała się wymusić uśmiech. Mieszkamy w tym samym mieście, mamy swoje numery telefonów ale i tak wiem że już nigdy się nie spotkamy. Zacznie się nowy rok szkolny a ja mimo że mam 19 lat nadal mam zamiar się uczyć by zostać kimś.

B: Będę do ciebie dzwonić.
N: Będę czekał.

Nigdy nie zadzwoni, dalej będzie okłamywana przez NICH. Wymieniliśmy jeszcze kilka zdań po czym zniknęła na korytarzu, prawdopodobnie poszła ich pożegnać. Nie zastanawiając się długo pognałem za nią i jak na początku gdy ich witała, stałem i opierałem się o ścianę przyglądając się wszystkiemu. Najchętniej wykrzyczał bym teraz wszystko ale jej głupia psiapsióła mnie zauważyła i nie spuszcza ze mnie wzroku.

~*~
Znalazłam wolną chwilę i jak najszybciej napisałam 8 rozdział :). Trochę to wszystko poplątałam, Wybaczcie. :C Nie zaskoczył mnie ten rozdział, jest bardziej nijaki niż pozostałe. Poprawiałam go chyba z 4 razy ale i tak smucę się jak go czytam. Mam nadzieje że dziewiąta cz. wyjdzie mi lepiej.

Zastanawiam się też czy nie zrobić 10 komentarzy i dalej. :) ?

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

piątek, 26 lipca 2013

Summer Love cz. 7

Rozdział z dedykacją dla Dominiki. <3 Zmotywowałaś mnie dziękuję . :*

Już na wstępie informuję że w najbliższym czasie nie będzie więcej części. Przykro mi z tego powodu ale przez cały sierpień będę poza domem. :C Z bloga mogę korzystać jedynie na telefonie a to tylko żeby poczytać komentarze które mnie motywują i dodają otuchy w chwilach załamania. Problemy też będą z tym że zabierają mi laptopa więc raz na 2-3 tygodnie będę z niego korzystać a na komputerze raczej nie będę przesiadywać. :C Mam nadzieje że to zrozumiecie i będziecie cierpliwie czekać na 8 cz. :)

~*~







Nie wytrzymam tak dłużej, budzę się co godzinę. Rozumiem że zdradziłam Max'a ale chciałam być pewna swoich uczuć i teraz wiem na czym stoję. Niall to tylko przyjaciel i nikt więcej. Beverly zaśnij wreszcie.
Od 15 minut wpatruje się w ten głupi sufit, wdech i wydech, wdech i wydech. Dalej nic, boję się zasnąć.
Wyciągnęłam słuchawki z szuflady i włożyłam do uszu. Puściłam ulubioną playlistę i dalej wpatrywałam się w sufit. Powoli zasypiałam, każda nowa melodia sprawiała że robiłam się senna, każdy perfekcyjny dźwięk lub brzmienie instrumentu. To jest po prostu magia. Kolejna piosenka, nagle wracają wspomnienia związane z Niall'em. Czemu kojarzy mi się z tą piosenką ? Ona raczej mówi o tym jak się człowiek czuję po rozstaniu i może dlatego teraz czuję każde jej słowo ? Bo brakuję mi bliskości Niall'a.
Łzy spływały mi po polikach lecz nie miałam zamiaru ich ocierać, niech wylecą razem z całym tym smutkiem i upokorzeniem. Koniec piosenki a ja wracam do niej z powrotem i tak będzie w kółko.
Zerknęłam na godzinę wyświetloną na ekranie telefonu. 3:41. Jestem wyspana, dzisiaj już raczej nie usnę. Przewróciłam się na drugi bok i  wpatrywałam w śpiącego blondyna. Tak słodko wyglądał, mogłabym na niego patrzeć i patrzeć. Blask księżyca sprawia że jego włosy przybrały kolor czystego srebra a skóra najczystszego diamentu. Wszystkie mięśnie idealnie wyraziste i lekko napięte.
" Beverly musisz wybrać albo Niall albo Max. Ty decydujesz. Wybierz w końcu, nie kieruj się sercem ani rozumem, ani nawet instynktem zdaj się na samą siebie. "
Moje bujne myślenie kiedyś mnie wykończy, ale tam zawsze umysł ma rację i moja podświadomość także dzięki temu małemu głosikowi w głowie wiem co jest dla mnie najlepsze. Wybieram Max'a !
Wypuściłam powietrze ze świstem i wróciłam do podziwiania pięknego sufitu. Nim się obejrzałam słońce zaczęło wschodzić a z nim miliony szans na lepszy dzień, szkoda że nie dla mnie. Kto by pomyślał że już od godziny słucham tej samej piosenki ? Nie płaczę, nie szlocham po prostu jej słucham. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Otworzyłam szeroko okno i pozwoliłam aby poranny i rześki powiew wiatru poszybował po naszym pokoju wprawiając w ruch wszystko co się dało. Pomarańczowo-ogniste niebo wyglądało tak zachwycająco, może jednak dzisiejszy dzień będzie lepszy ?

B: Oby tak było.

Wymamrotałam do siebie zaciskając kciuki i mrużąc oczy. Chwyciłam książkę i otworzyłam  ją na ostatnim rozdziale. To tylko dwadzieścia kartek ale wydaję mi się że to będzie ciężkie dwadzieścia kartek. Ale nic to, zaczęłam czytać a każde słowo analizowałam trzy razy w głowie. Każde zdanie trafiało do mnie jak najgorsza przypowieść lecz jeśli główna bohaterka to wycierpiała to ja też, nie po to upodabniam się do każdej postaci i nie po to tak się wczuwam.
Też tak macie że czytacie książkę i czujecie się jak główna postać, przeżywacie to co ona i zastanawiacie się co jest nie tak z nią albo z tobą. Ja niestety mam tak za każdym razem nawet teraz. Wróciła próżnia w głowie, słowa do niej trafiały ale tak samo i uciekały, nie przyjmowałam ich. Liczą się słowa na kartkach.

* Oczami Niall'a *

Zrobiło się chłodniej więc natychmiast otworzyłem oczy i spojrzałem na Beverly. Czytała czyli nic do niej nie dociera. Zaraz będzie piąta, dzisiaj wcześniej wychodzimy bo jedziemy poza miasto i będziemy tam cały dzień. Powinienem chyba wstać i się ubrać ?
" Serio ? Chcesz się ubrać ? Przemyśl lepiej cały wczorajszy wieczór ! "
Dziękuję Ci kochany głosiku że dobijasz mnie od samego rana. O niczym innym nie marzę, na prawdę. Nad czym mam się zastanawiać ? Pocałowaliśmy się i to dość namiętnie, to było spotkanie po przyjacielsku lecz to co się stało zepsuło to. Przynajmniej wiem na czym stoję, może Beverly jest piękna i mądra i rozumie mnie jak nikt inny. Zatraca się w muzyce i książkach ale... Zakochałem się. W zajętej już dziewczynie, w mojej przyjaciółce, osobie która była mi obca a teraz potrzebna tak samo jak powietrze. No pięknie tego mi potrzeba, nieodwzajemniona i niespełniona miłość. Chciałbym aby to było przejściowe, żeby Bev była tylko moją "wakacyjną miłością."
Usłyszałem zamykającą się książkę i ciężko wydychane powietrze. Spojrzałem na nią i ujrzałem ulgę w jej oczach, odłożyła ostrożnie książkę na półce i wolnym krokiem powędrowała do łazienki nie zwracając na mnie zbytniej uwagi. Przymknąłem oczy i starałem się oczyścić umysł z jakiejkolwiek myśli dotyczącej mojej przyjaciółki. Wstałem i przeciągnąłem się jak za każdym razem, stałem przed szafą i uszykowałem najzwyklejsze ciuchy. Krótkie spodenki i koszulka na krótki rękaw, bransoletka z koniczynką i wytarte ale wciąż przydatne białe tenisówki. Wszystko leżało w starannym stosiku na krześle a ja czekałem aż Bev wyjdzie z łazienki.

* Oczami Beverly *

Niall już nie śpi, mogłam się przywitać, w sumie pomyślałam o tym ale nic nie powiedziałam. Coś jest z nami nie tak. Nasza przyjaźń wisi na włosku i boję się, zimny prysznic pomógł mi trzeźwo myśleć, owinęłam się ręcznikiem i przeglądając się w lustrze poprawiałam mokre włosy. Chwyciłam szczotkę i zaczęłam rozczesywać kołtuny zalegające moją głowę. Weszłam do pokoju a Niall zajął moje miejsce z łazience. Nie wymieniliśmy żadnych spojrzeń nawet nie staraliśmy się dotknąć ramionami, ostrożne ruchy i bardzo oddalone od siebie. To bolało bardziej niż cokolwiek. Z szafy wyciągnęłam żółtą sukienkę w stylu retro, czarny pasek pasował idealnie, dodatkowy szyk dodawały kieszenie na piersiach i guziczki.

Ubrałam się i pościeliłam łóżko, czułam się beznadziejnie ale nie mogę tego pokazywać. Poprawiłam poduszki i usiadłam na krześle wyglądając przez okno.

N: Dzień dobry.

Blondyn niepewnie zbliżał się do mnie, prawdopodobnie czuł to samo co ja. Spuściłam wzrok i powoli wstawałam.

B: Chciałam cię przeprosić. Nie powinniśmy tego robić, czujesz się pewnie źle. Przepraszam.
N: Nic się nie stało, będziemy przyjaciółmi ?
B: Tak i to się nie zmieni.

Rozłożył ramiona do uścisku a ja wpadłam w nie jak w sidła. Były ciepłe i  takie bezpieczne. W takiej pozycji mogłabym już trwać wiecznie. Poszliśmy do stołówki aby zjeść śniadanie. Kątem oka obserwowałam Niall'a, każdy jego ruch każdy uśmiech lub grymas na twarzy. To podnosiło mnie na duchu.
Nim się spostrzegłam byłam już w autobusie siedząc obok blondyna.

B: Ym a tak właściwie to gdzie jedziemy ?
N: Wiem tylko że poza miasto. Tylko tyle.
B: Aha, a jak długo to będzie trwało ?
N: Godzina jazdy.
B: Zanudzę się i wychodzi na to że ty razem ze mną.

Dałam mu kuksańca w bok na co on odpowiedział tym samym. Wyjrzałam przez okno i wpatrywałam się w ludzi wędrujących na plaże, poczułam lekkie puknięcie w ramię więc skierowałam wzrok w stronę chłopaka, w ręce trzymał słuchawkę, uśmiechnęłam się i włożyłam ją do ucha. Słychać było tylko delikatne pociągnięcia na strunach gitary, były takie niezwykłe i tajemnicze. Sama gitara bez zbędnych sprzętów oraz słów, tak po prostu nuta za nutą. Rozkoszowałam się tym jak najdłużej. Słonce zaczęło przedzierać się do autobusu rażąc moje oczy. Chwyciłam okulary i spoglądając na Niall'a powoli zakładałam je na nos.


Dojechaliśmy na miejsce, będziemy zwiedzać jakiś zamek. Ile on ma lat nie mam pojęcia ale sam jego wygląd zdradza że stoi tu od dłuższego czasu i będzie stał jeszcze długo. Wysiadając z autokaru każdy zajął się swoja grupą. Dzisiaj dziewczynki były bardzo spokojnie i nie wypytywały się o każdy szczegół jak zwykle, zajęły się zwiedzaniem więc im nie przeszkadzałam. Często kierowałam wzrok na Niall'a lecz gdy nasze spojrzenia się spotykały ja panikowałam i zmieniałam obiekt do podziwiania. Stary pałac był niesamowity, królowała w nim czerwień i odcienie złota. Stare obrazy z XVII wieku i różne bibeloty które idealnie dopasowywały się do wystroju. Na koniec została nam sala balowa. Wysokie i wypukłe sklepienie zdobione różnymi malowidłami, niewielkie oka i bajeczne żyrandole. Podłoga wykonana z marmuru i stare dębowe meble pokryte warstwą lakieru dającej jedynie połysk. Wyobraziłam sobie jak tu musiało być pięknie, uroczysty bal w tym miejscu. Orkiestra gra odkąd pojawili się pierwsi goście, na stołach leży wyszukane i wytrawne jedzenie a do picia jest jedynie najdroższe wino. Kobiety poubierane w bajkowe stroję wirują na parkiecie wraz z elegancko ubranymi dżentelmenami. Każdy szczegół był teraz bardzo realistyczny, moja wyobraźnia nie znała granic i często potrafiła dać mi do wiwatu. Zostałam w sali sama czym się nie przejęłam, zaczęłam nucić sobie piosenkę i wirować w jej takcie po całej sali. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie że tańczę z Max'em. Uśmiecham się do niego a on do mnie. Poczułam ciepłe dłonie na swoich biodrach i natychmiast otworzyłam oczy. Niebieskie tęczówki były radosne i wpatrywały się w moje brązowe oczy. Niall tańczył razem ze mną i on także nucił piosenkę. Z nim mogłam wykonywać nawet najgłupsze zadania.

O: Nie przeszkadzam wam ?!

Stanęliśmy jak wryci przed starszą opiekunką. Wbiłam w nią wzrok i czekałam na jej wyrok, skinęła głową w stronę drzwi a my jak posłuszne ratlerki pognaliśmy do wyjścia. Zaśmiałam się pod nosem i przytuliłam do ramienia Irlandczyka. Szliśmy teraz w stronę plaży więc moje oczy rozbłysnęły ognikami, cały dzień spędzony w pałacu sprawił że odrobina chłodu przyniesie mi nieziemską ulgę. Nie nacieszyłam się tym długo, podczas gdy dzieci się bawiły każdy opiekun zbierał drewno  i układał je w starannym stosie. Będzie ognisko. Może to i dobrze ? Rozpaliwszy ogień wraz z innymi pozbierałam dzieciaki i usadowiłam się na kłodzie.

N: Weź to. Nie pobrudzisz sukienki.

Niall podał mi niewielki koc który podłożyłam pod siebie, ciepły ogień sprawiał że na moich rękach pojawiła się gęsia skórka, rozmasowałam ramiona i to nieprzyjemne uczucie zniknęło. Rozkoszowałam się blaskiem ognia oraz tego jak iskry unoszą się w górę z niewielkim dymem by zaraz zniknąć na moich oczach. Każdy dostał pianki i ogrzewał je przy ogniu a później konsumował. Wbiłam wzrok w wypalający się kawałek drewna i zamyśliłam się tak że nic do mnie nie docierało.
Ktoś delikatnie przejechał palcami po strunach gitary, na razie ją stroił, ale jakie to było piękne, delikatne dźwięki przynosiły ukojenie mojej duszy. Podniosłam wzrok i ujrzałam ten magiczny przedmiot i to w rękach Niall'a. Czemu nic nie mówił że gra na gitarze ? Kolejny raz poruszył struny aż w końcu zaczął grać piosenkę którą znałam tylko nie pamiętam z kąt. W dzieciństwie to było moją kołysanką, teraz sobie przypominam, mama mi to nuciła gdy miałam koszmary. Zaczęłam kołysać się w rytm pieśni jak trzcina na wietrze, zamknęłam oczy i całkowicie oddałam się melodii. Gitara w rękach Irlandczyka była czymś niezwykłym, otworzyłam jedno oko a później drugie. Wpatrywałam się w to jak i on oddaje temu całe serce.


Dzisiejszy dzień nie był taki zły, bawiłam się świetnie a zaśnięcie ze świadomością że Niall gra na gitarze sprawia że zasypiam z uśmiechem. Dodatkowy powód do radości daje mi przyjazd Max'a i Agnes.

* Oczami Niall'a *

Dzięki dzisiejszej grze humor mi się poprawił. Nie żeby coś wcześniej też był dobry, ale gitara w moich rękach i struny pod palcami to jest to co wyróżnia mnie z tłumu i pozwala wybiec z rzeczywistości.
Dzisiaj obudziłem się wyjątkowo o 8 może to ta świadomość że mamy dzień wolny ? Nie jestem do końca przekonany. Beverly już nie było, wyszedłem do głównego holu gdzie czatowała na przyjaciół. Oparłem się o ścianę i przyglądałem jak niewinnie wypatruję ich przez szklane drzwi. Przewróciłem oczyma i już miałem do niej podejść gdy usłyszałem babskie piski. Spojrzałem na to i widziałem tylko jak Beverly i Agnes skaczą i piszczą po całym holu. Dołączył do nich Max a Bev pierwsze co zrobiła to rzuciła się mu na szyję i namiętnie pocałowała. Patrzę na to i czuję jak moje serce się rozdziera. Ona patrzy na niego z miłością, pożera go wzrokiem i nie może przestać się uśmiechać. Chciałbym żeby choć przez moment tak patrzyła, ale na MNIE. Ta miłość i troska spływająca na jej najbliższych to największy cios jaki mi zadano.

~*~
I jest oto 7 cz. Nie wiem czy was zadowoliła ale mam nadzieję że tak. Starałam się nad nią pół dnia, nie wiem kiedy to wszystko zostało napisane na prawdę nie wiem. Większość czasu szukałam odpowiednich gifów niż zastanawiałam się nad tymi słowami.
Teraz pamiętajcie, nie będzie mnie przez dłuższy czas. Chciałbym zobaczyć ilu osobom zależy lub ile osób zostanie ze mną i będzie czekać na kolejną cz.  Była bym bardzo zadowolona gdyby pojawiły się miłe komentarze. Jak przy piątej części udało się wam zostawić 12 to może teraz też tak będzie ? :)

Do usłyszenia Kochani.
Kimmi xoxo

Czytasz = Komentujesz 

wtorek, 23 lipca 2013

Summer Love cz. 6


Ten widok zapierał mi dech w piersi, słońce malowało niebo na kolory różu i pomarańczy oraz jasnego fioletu. To było niesamowite, jeszcze nigdy zachód słońca nie sprawił że byłam tak szczęśliwa. Spojrzałam na chłopaka, który również nie mógł się napatrzeć na zachód. Oblizał dolną wargę i westchnął głęboko ja odwróciłam wzrok i również westchnęłam.

N: Mógłbym to oglądać codziennie.
B: Ja tak samo.

Kątem oka zauważyłam, że blondyn patrzy na mnie. Odwróciłam się w jego stronę i obdarowałam promiennym uśmiechem. Ruszyliśmy przed siebie, złapałam rękę Horana i ukryłam się pod jego ramieniem.


Wędrowaliśmy jeszcze długo aż zatrzymaliśmy się przy kocu. Czerwono-czarny koc leżał na piasku, na nim koszyk piknikowy a obok lampki które dawały miłą poświatę. Jest jeszcze jasno więc nie ma tego wyczekiwanego efektu.

N: Jak będzie ciemniej będzie wyglądać to lepiej.
B: Już i tak jest idealnie.

Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę koca. Rozsiadłam się wygodnie i patrzyłam na cały wystrój. Nie mogłam uwierzyć że Niall zrobił to dla mnie, jesteśmy przyjaciółmi ale wiem ze mogę mu zaufać i darzyć uczuciem miłości. Już teraz mogę powiedzieć że go kocham. Jak przyjaciela lub jak najcenniejszy skarb świata.

B: Jeszcze nikt czegoś takiego dla mnie nie zrobił. Dziękuję.
N: To drobiazg, chciałem żebyś miło wspominała tą kolonię.

Uśmiechnął się do mnie ukazując rząd białych zębów. Jego błękitne oczy sprawiały że mogłam w nich utonąć, wydawały się być takie magiczne i niezwykłe.
Szum fal i odgłosy wydobywane przez mewy sprawiał że to była najpiękniejsza chwila w moim życiu. Nawet Max nie jest w połowie tak romantyczny jak Niall. Zdjęłam baleriny i otrzepując sukienkę wstałam na równe nogi. Wyciągnęłam dłoń w kierunku chłopaka, który również był teraz bez butów. Pomogłam mu wstać, nasze ciała lekko się dotykały a jego usta wylądowały na moim czole. Oboje byliśmy purpurowi ze wstydu.

N&B: Przepraszam.

Powiedzieliśmy to w tym samym momencie, nawet nie drgnęliśmy. Z jakiegoś powodu moje serce dudniło jak oszalałe ręce się pociły ale umysł pozbawiony był jakiejkolwiek myśli. Wreszcie odeszliśmy od siebie i wolnym krokiem powędrowaliśmy w stronę wody. Pierwszy raz w tym roku zamoczę się w morskiej wodzie. Może i jesteśmy tu od dłuższego czasu, ale jeszcze ani razu nie byliśmy na plaży. Weszłam do wody pierwsza zamaczając się do łydek. Otuliłam ramiona dłońmi i pozwoliłam aby wiatr zrobił to samo z moim ciałem. Czułam teraz że żyję, zimna woda sprawiła iż odzyskałam wiarę w te wakacje. Odwróciłam się  by poszukać kolegi, znowu się uśmiechnęłam a nasze spojrzenia się spotkały.

B: Przeze mnie będziesz mokry.
N: Mokre spodnie nie są takie straszne.

Blondyn stał obok mnie śmiejąc się uroczo. On również był zamoczony do łydek ale miał długie spodnie które teraz były mokre. Złapał mnie za rękę a mnie oblała fala gorąca, spojrzałam na to a później na niego.

B: Wracamy na kocyk ?
N: Z miłą chęcią.

Zawróciliśmy i migiem znaleźliśmy się na piasku, chłopak złapał mnie i wziął na ręce. Trzymał mnie w pozycji "nowożeńcy" po czym delikatnie położył na kocu. Powoli się ściemniało a na miejsce słońca wkradał się księżyc. Zaglądnęłam do koszyka i wyciągnęłam dwie poduszki,dwa trójkąty francuskie, puszki z pepsi i moje ulubione żelki gąsienice.

N: Jeszcze to.

Niebieskooki wyciągnął laptopa i zaczął go włączać. Zerknęłam na niego pytająco a on tylko obdarował mnie tym cudnym uśmiechem.

B: Co oglądamy ?
N: Doradziłem się dziewczyn i poleciły mi film " Pamiętnik ".
B: Kocham ten film. Jesteś cudowny.

Złożyłam delikatny pocałunek na jego ciepłym policzku i przeniosłam wzrok na ekran laptopa. Usiadłam wygodnie i opierając się o jego umięśnione ramię zaczęłam oglądać seans. Ściemniało się a lampki rozłożone wokół koca stawały się coraz jaśniejsze. Film się skończył a ja wtuliłam się bardziej w Niall'a.

B: Mogę oglądać ten film cały czas.

Położyłam głowę na jednej z poduszek i wpatrywałam się w miliony srebrnych kropek towarzyszących pełni księżyca. Irlandczyk położył się obok i teraz razem wpatrywaliśmy się w gwiazdy.

B: Jak byłam mała chciałam być pierwszą kobietą która kupi sobie gwiazdy na niebie. Tata mi powiedział że gdy policzę je wszystkie to wtedy je dostane.
N: I policzyłaś ?
B: Niestety, spędziłam wiele wieczorów na tym ale nigdy mi się nie udało.

Spojrzałam się na niego i zaśmiałam melodyjnie. Tak dziwaczne marzenie z dzieciństwa sprawiło że znowu zaczęłam je liczyć, dziwne ? Może i tak ale to sprawiło że znowu wierzyłam w marzenia. Rozejrzałam się po niebie i ujrzałam spadającą gwiazdę.

N: Pomyśl życzenie.



Życzenie ? Jakie mogę mieć życzenie ?

B: Chciałabym ...

Chciałabym aby moje życie się nie zmieniało i żeby Niall był zawszę blisko mnie, Max i Agnes mu towarzyszyli i razem we czwórkę będziemy szczęśliwi. Nie to bez sensu myślę jakbym była zakochana w tym niebieskookim chłopcze. Chciałabym aby to były najlepsze wakacje w moim życiu.
Otworzyłam oczy i wypuściłam powietrze, jeszcze nigdy wymyślanie życzenia nie przychodziło mi z taką trudnością. Co jeśli zakocham się w Niall'u lub co gorsza jestem w nim zakochana ? Beverly STOP !

B: Gotowe !

Leżeliśmy w milczeniu, słowa były zbędne, daliśmy ponieść się chwili, bynajmniej ja. Z Max'em nigdy bym się tak nie bawiła jak z Niall'em. Nie wiem czemu robię te dziwne porównania ? Max jest moim chłopakiem od dłuższego czasu, jest uczuciowy, kochany, lubi dobrą zabawę i ma poczucie humoru, nigdy mnie nie skrzywdzi a tym bardziej nie pozwoli żeby Ktoś mnie skrzywdził. Niall'a znam krótko ale czuje jak byśmy razem dorastali.

N: 23. Wracamy ?
B: Już jest ta godzina ? Dziwne, jeszcze niedawno była 19.

Uklęknęłam i rozejrzałam się dookoła. Lampki wciąż świeciły, trójkąty zostały zjedzone a napoje wypite. Schowaliśmy rzeczy do koszyka zostawiając jedynie koc, poduszki i poświatę która oświetlała nas ze wszystkich stron. Zerknęłam na chłopaka który w tym świetle wyglądał nieziemsko. Przybliżyłam się by móc mu się lepiej przyjrzeć, wpatrywałam się w jego oczy które zdradzały mi wszystkie jego sekrety.

* Oczami Niall'a *

Beverly to cudowna dziewczyna, szkoda że ma chłopaka. Jej ciemnobrązowe oczy wyszukują czegoś w moich, mleczne włosy delikatnie powiewają na wietrze a usta składają się w niewielki uśmiech. Przejechałem wierzchem dłoni po jej poliku, nie wiem czemu to zrobiłem, coś kazało mi to zrobić.  Dziewczyna spojrzała na moje usta później na mnie składając je do pocałunku.
" Niall chcesz tego. Zrób to. Nie przejmuj się teraz niczym. "


Zamknąłem oczy a moje serce zwolniło na chwile by zacząć bić w niewyobrażalnym tempie, poczułem się jak bym był środkiem wszechświata, chociaż bardziej Beverly nim była a ja starałem się do niej dołączyć. Pocałunek był namiętny i soczysty, sprawił że stałem się szczęśliwy i po raz pierwszy w życiu nie przejmowałem się tym co będzie, cieszyłem się każdą sekundą.

* Oczami Beverly *

Namiętny, bardzo namiętny pocałunek który zaczęłam. Chciałam sprawdzić czy wszystkie moje myśli są trafne. Niestety bardzo trafne. Jestem w nim zakochana mimo że chodzę z Max'em i jego kocham tak samo mocno jak Niall'a. Postanowiłam się już od niego odkleić lecz gdy jego wargi wymykały się od moich czułam nieprzyjemne kłucie w sercu. Zacisnęłam mocniej powieki i teraz siedziałam wyprostowana czekając aż ból przeminie. Otworzyłam oczy i ujrzałam tylko lekki uśmiech na zestresowanej twarzy Irlandczyka. Zdradziłam go, zdradziłam Max'a ale chciałabym to powtórzyć.

N: Wracamy ?
B: Tak.

W milczeniu posprzątaliśmy po sobie i wróciliśmy do hotelu. Nasz pokój był pusty a my zbyt zmęczeni żeby przejmować się czymkolwiek. Usiadłam na łóżko i przyglądałam się jak blondyn szykuję się do spania. Powoli ściągał koszulkę co sprawiało u mnie na zmianę falę gorąca i dreszcze. Jego nagi tors był bardzo umięśniony i zachęcający, odwróciłam wzrok, chwyciłam pidżamę i poszłam na resztkach sił do łazienki w której się przebrałam. Wychodząc rozejrzałam się po pokoju, Niall leżał już w łóżku przyglądając mi się z zaciekawieniem. Uśmiechnęłam się pod nosem i zgasiwszy światło otuliłam się chłodną kołdrą.

~*~
00:30 nie mogę uwierzyć że o tej godzinie pisałam 6 część. Jestem zaskoczona tym wszystkim. Chciałabym was przeprosić że tak długo czekaliście na tą cz. ale wiecie rocznica One Direction, przyjaciółka z przedszkola i pisanie drugiego bloga. To wszystko pochłonęło mój czas i nie wiedzieć kiedy minął piąty dzień bez wchodzenia na Live It Up. Zaskoczyła mnie ilość komentarzy. Jestem za was bardzo dumna i mogę powiedzieć już teraz jak bardzo was kocham. Nie wiem co bym bez was zrobiła. <3 
Szablon by S1K